 |
|
chyba nadal nie potrafię tego zrozumieć. chociaż minęły już trzy miesiące, godzinami myślę o tym dlaczego. przecież do ostatniego dnia mieliśmy tyle planów, marzeń. kochałam Cię, byłam Twoim Skarbusem, Księżniczką, Słoneczkiem, a całkiem nagle Cię straciłam.. nie potrafię bez Ciebie, serce pęka mi z tęsknoty - umieram. może to i lepiej.
|
|
 |
|
podniósł mój podbrudek do góry, spojrzał głęboko w oczy i zaczął całować dotykając dłonią mego policzka, gdy skończył przeprosił mnie za to, że musiałam tak długo czekać na niego. rozmawialiśmy, chodziliśmy za rękę. nagle usłyszałam krzyk mamy '' wstawaj już 7:00 musisz iść do szkoły '' i tak skończyła się moja bajka.
|
|
 |
|
nie jestem z tych dziewcząt, które uczą się na błędach. ja popełniam setki razy te same, wiedząc, że nigdy nie zmienię mojego chorego postępowania.
|
|
 |
|
Brakuje mi tych spotkań cholernie. Jakby ktoś wydarł mi z rąk mały, prywatny skarb. Stoję zdezorientowana jak okradzione dziecko i nie wiem, co się właściwie stało. Niby takie proste, niby takie oczywiste, zdarza się przecież. A wcale nie proste i wcale nie oczywiste. Bo jak to tak. Stracić coś, czego nawet nie zaczęło się tak naprawdę mieć. A może troszeczkę zaczęło, tylko po co. Chciałoby się, żeby jakiś sens był w tym wszystkim, a tu wcale go nie ma. / ineov
|
|
 |
|
Brakuje mi tych spotkań cholernie. Jakby ktoś wydarł mi z rąk mały, prywatny skarb. Stoję zdezorientowana jak okradzione dziecko i nie wiem, co się właściwie stało. Niby takie proste, niby takie oczywiste, zdarza się przecież. A wcale nie proste i wcale nie oczywiste. Bo jak to tak. Stracić coś, czego nawet nie zaczęło się tak naprawdę mieć. A może troszeczkę zaczęło, tylko po co. Chciałoby się, żeby jakiś sens był w tym wszystkim, a tu wcale go nie ma.
|
|
 |
|
Czasami mi Cię brak, choć nawet nie jesteś mój.
Są taki chwile, w których chciałabym się do Ciebie przytulić i usłyszeć twój głos mówiący 'wszystko będzie dobrze'.
|
|
 |
|
Czasami wieczorami przyjeżdżał pod mój blok i przez domofon pytał, czy pójdę z nim na spacer. Schodziłam na dół i spacerowaliśmy. Zauważyłam po pewnym czasie, że nie spotykam się już z nikim wieczorami i tak ustawiam swoje plany, aby być w domu, gdyby na przykład wpadło mu do głowy podjechać, nacisnąć przycisk domofonu i zaprosić mnie na spacer. Tęskniłam za nim, gdy nie przyjeżdżał. Już wtedy, choć nawet nie można było nazwać tego, co odbywało się między nami, zaczęłam dostosowywać moje życie do jego planów. Już wtedy czekałam na telefon, sygnał domofonu lub dzwonek u drzwi. Już wtedy nie znosiłam weekendów, cieszyłam się na poniedziałki .
|
|
 |
|
Przychodzisz i odchodzisz, tak po prostu robisz porządki. podnosisz i zbierasz śmieci, wyrzucasz mnie ze swojego życia.
|
|
 |
|
I między nami też dobiegło już końca. To wszystko. Czy mnie boli? Możliwe że tak. Nie wiem. W ostatnim czasie nic nie czuję, oprócz przeraźliwego smutku. Znowu nic nie wyszło tak jak wyjść powinno
|
|
 |
|
-Będzie mi bardzo smutno jeśli będziesz musiała odejść.
-Więc nie pozwól mi odejść... obiecaj.
|
|
|
|