 |
|
słuchaj skarbie, ja nie należę do bogaczy ale stać mnie zawsze, żeby pójść z Tobą na spacer < 3
|
|
 |
|
weź mnie za rękę i zaprowadź na krawędź, i stój tam ze mną aż się zmęczę i spadnę.
|
|
 |
|
nic mi nie potrzeba, zabierz mnie wszystko jedno gdzie.
|
|
 |
|
nie pamiętam już jak mam czytać z Twoich oczu.
|
|
 |
|
jest mi wszystko jedno, a stoimy tak blisko siebie.
|
|
 |
|
gdy tańczysz ze mną odnoszę złudne wrażenie, że koszmary gdzieś odejdą i nie dasz mi zejść na ziemię.
|
|
 |
|
nie zadaję pytań, lubię kiedy patrzysz na mnie.
|
|
 |
|
już nie wiem co jest dla mnie dobre, i czy jestem sobą, moje myśli są chore, tylu ludzi nie jest obok.
|
|
 |
|
o czym my mówimy? tego nie ma w ogóle, łzy na koszulę kapią tylko ze szczęścia, każda ulica nocą jest do przejścia, a bliskich odejścia nie są okrutne.
|
|
 |
|
jeden mach jestem w snach, słodkich tak, że chciałbym tu zostać.
|
|
 |
|
miłość jest tu mocą, nikt nie płacze z zimna umierając na śniegu.
|
|
 |
|
miał być raj, a ja nie mam prawie już łez.
|
|
|
|