 |
|
Zadzwoniłabym do Ciebie i ze spływającymi po policzkach łzami, szeptem oznajmiła Ci, jak bardzo Cię kocham, jak bardzo jesteś powodem równającym się powietrzu. Pewnie zastanawiasz się co potem? Rozłączyłabym się wrzucając telefon na dno torby. Po to byś chociaż przez moment, zastanowił się co ze mną, co teraz. Byś zaczął analizować kolejne fakty, zwyczajnie wykluczając przy tym, wcześniejsze przeszkody i ten defekt, pomiędzy naszą dwójką. Byś w końcu pomyślał sercem i pokierował tymi uczuciami, za którymi, jestem pewna, że nie tylko ja nadal tęsknię. Rozumiesz? / Endoftime.
|
|
 |
|
jestem nikim? spoko, lecz na takich jak ty, to i tak za wysoko.
|
|
 |
|
czuję jak z dnia na dzień oddalam się od wszystkich. / marchewkowybanan
|
|
 |
|
jestem za słaba, zdecydowanie.. potrzebuję kogoś kto da mi tą cholerną wiarę w lepsze jutro. chcę mieć świadomość tego, że mam dla kogo wstawać każdego ranka, że mam po co żyć. / marchewkowybanan
|
|
 |
|
A zamiast posta na blogu, są łzy w oczach, Huczu w głośnikach i świadomość definicji słowa "człowiek", która obejmuje zarówno mnie, Ciebie, zajebiście cudownych ludzi o sercach tak dobrych, że przekracza to granice ogarniane moim mózgiem i wszelkie hieny. Nieporozumienie. "Hemoglobina mija szybko aortę, chociaż serce by chciało robić wszystko najwolniej. I ta krew tętni w setki miejsc, to tylko ty-36,6", dobranoc.
|
|
 |
|
Dziecinnie, z tą znaczną nutką naiwności i bezwarunkowej wiary, chcę zmian. I może jedną akcją za którą dopiero co się zabieram i z której, nie mam pojęcia co wyjdzie, niewiele rewolucji skonstruuję. Trudno, zdarza się, za priorytetowy cel uznaję teraz uśmiech, gram szczęścia i kilka godzin w ciągu których coś się zmieni. Cokolwiek. Bo ten świat jest dobry, a jedynie ludzie tworzą w nim chorą toksyczność, zagmatwanie. Rozglądajcie się dookoła, bo niekiedy ktoś robi dla Was bardzo wiele, a w amoku radości, bo jest genialnie, przestaje się zauważać, iż zero w tym naszych, własnych inicjatyw. Dajmy ludziom przynajmniej tyle, ile ofiarują nam - taka refleksja na dziś.
|
|
 |
|
ile razy jeszcze musimy coś spierdolić, by docenić miłość ? / schowalimimisia
|
|
 |
|
Prawdopodobnie najbardziej boli wyrwanie pierwszego mleczaka, przedłużenie lekcji, deszcz w jesienne dni, ostatni dzień wakacji, zła ocena ze sprawdzianu na który uczyliśmy się cały dzień, odwołany melanż, złe wspomnienia, koszmary w nocy, przyjaciel obrabiający ci dupę za plecami, brak dostępu do internetu, ale to wcale nie prawda.. najbardziej boli fakt że osoba, którą kochasz jak nikogo innego, wcale nie zwraca na ciebie uwagi. Udaje że nic nie wie o twoich uczuciach i własnie tym najbardziej cie rani. / j.
|
|
 |
|
Kiedyś, za parę lat, chciałabym byśmy mieszkali razem. Mieć pianino w dużym pokoju, szarego kota z niebieskimi oczami, zawsze chciałam takiego mieć. Jasną kuchnie, a na parapecie rosła by bazylia i pachnąca mięta. W sypialni stało by duże łóżko z białą pościelą. Oglądalibyśmy wspólnie "Lekarzy" na TVN'ie popijając mocną, gorącą, czarną kawą. / j.
|
|
 |
|
Nie marnuj życia na danie komuś drugiej szansy, skoro jest osoba, która przez cały ten czas, nadal czeka na swoją pierwszą. / j.
|
|
 |
|
Gdybyś miał szanse jeden dzień patrzeć na świat moimi oczami, myśleć to co ja, czuć to co ja.. pomyślałbyś że mam na twoim punkcie chorą obsesje, był byś przerażony. / j.
|
|
 |
|
Ja, wkurzając się na włosy, do Ani: "ojaaa, nie wzięłaś mi gumki" Ksiądz: "Przecież wracamy potem od razu do domu, więc jest jakiś problem? *cwaniak* hahaha, jaaaki pojazd. Staczam się przy Was" BOŻE, co za gość :D
|
|
|
|