 |
upojony tobą gnałem przed siebie, a bądź co bądź dziś o ciebie coraz trudniej
|
|
 |
masz jasność, i masz pewność i masz spokój, i tego ostatniego nawet ci zazdroszczę
|
|
 |
patrzysz w lustro i nie masz problemów żeby usnąć skoro usypia cię słuszność
|
|
 |
widzisz świat doskonale, nikt ci nie wmówi, że czarne jest czarne a białe jest białe, bo rozróżnianie barw jest jedną z zalet licznych, gdy świat, który widzisz jest monochromatyczny
|
|
 |
wierz mi, trudno o zaufanie, gdy tak pięknie bezgrzeszni chwytają za kamień
|
|
 |
ty słuchasz i zanim skończę już przeczysz, bo w tym co mówię widzisz tylko nóż w plecy
|
|
 |
same pewne odpowiedzi, żadnych pytań
|
|
 |
ty w tym tłumie ufającym bezdennie, choć, fakt wyglądacie znacznie lepiej ode mnie
|
|
 |
widzę cię, od niedawna stoisz w tym tłumie, który wie i rozumie, jak strumień tych sumień
|
|
 |
a tyle mi mówisz i ja też ci wiele mówię, a jednak gdy milczymy jakoś łatwiej się zrozumieć
|
|
 |
przemyć mi proszę więc spojrzeń trochę. w tobie to jest, to co mówi najgłośniej
|
|
 |
ludzie mijają się na wskroś obojętnie
|
|
|
|