 |
|
Gdy ja wbijam na salony ty co najwyżej na przedpokój.
|
|
 |
|
- No śpij już, do chuja.
- Jesteś dziś wybitnie romantyczny.
|
|
 |
|
Nie płacz tyle, jeśli on nie widzi nic w Twoim dojrzałym sercu i błyskotliwym spojrzeniu, to jest chłopcem, a nie mężczyzną.
|
|
 |
|
Człowiek fizycznie uzależnia się około 2 tygodni. Mi na uzależnienie od Ciebie wystarczyły 3 dni.
|
|
 |
|
Nie ważne jak wiele kochających osób miałoby się dookoła. Kiedy jest się smutnym, a oni tylko pocieszają cię w smutnej atmosferze, to nie pomaga tak bardzo. Zaś kiedy dasz sobie tę szanse by spróbować zapomnieć o wszystkich zmartwieniach i ucieszyć się jakąś jedną, małą rzeczą, a oni cieszą się razem z tobą i widzisz te ich promienne uśmiechy, to pomaga. Pomaga bardziej. Bo śmiech może zabić ból. Przynajmniej choć na krótką chwilę. I powinniśmy cieszyć się z małych rzeczy, z małych postępów. Bo one wznoszą nas coraz wyżej.
|
|
 |
|
To był jeden z tych dni, gdzie nie chciało mi się nawet oddychać, bo każdy haust powietrza sprawiał ból. Teraz została tylko nadzieja, że wszystko się ułoży.
|
|
 |
|
A może pomyślała, że ktoś kamieniem chciał ją zabić?
|
|
 |
|
Przecież jesteśmy poważnymi ludźmi. Trzeba było zdruzgotać się alkoholem. Poruchać. Zrzygać się w żywopłot. Sukcesy się celebruje, zwłaszcza te zdobyte ciężką pracą.
|
|
 |
|
- Prawda, czy wyzwanie?
- Wyzwanie.
- Powiedz, że mnie kochasz.
- Przecież wybrałam wyzwanie, a nie prawdę.
|
|
 |
|
Wszystko, co się dzieje jest bardzo ważne. Gdyby ktoś zapytał mnie, czy jest coś, czego żałuję, to wiem na pewno, że nie ma takiej rzeczy. Nie może być. Bo gdybym wyeliminowała chociaż jedną rzecz ze swojej przeszłości, już nie byłabym dokładnie taka, jaka jestem. Nawet żal, który noszę w sobie jest mi do czegoś przecież potrzebny.
|
|
 |
|
Nikt nie lubi, gdy jego świat rozsypuje się na kawałki. Dlatego ludzie zwykle starają się przewidzieć zagrożenie i go unikać, bo dzięki temu udaje im się podeprzeć kruchą konstrukcję, która i tak ledwo stoi. To inżynierowie minionych spraw. Są tacy, którzy postępują inaczej: rzucają się na oślep w wir namiętności w nadziei, że ona rozwiąże wszystkie problemy. Składają na barki innych całą winę za ewentualne niepowodzenia. Są rozdarci między euforią, bo przydarzyło im się coś cudownego, a rozpaczą, bo jakieś niespodziewane zdarzenia wszystko zniszczyło. Bronić się przed namiętnością czy ślepo jej ulec? Co jest mniej niszczycielskie?
|
|
|
|