 |
|
Porządek w pokoju może mieć każdy. Geniusz panuje nad chaosem!
|
|
 |
|
ognisko, piwa ukrywane przed nauczycielką w bluzach, latające kiełbaski, migdalenie się w wysokiej trawie, bezcenne zawstydzenie kumpli przy grze w butelkę, powrót średnio trzy kilometry w dwie minuty. godzina dziewiąta następnego dnia, szybkie ogarnięcie, kierunek stajnia. przez ponad dziesięć godzin - malowanie drągów, stojaków, oprowadzanie dzieciaków na kucykach, oswajanie koni z nowymi przeszkodami, trening, przygotowanie reszty konkurencji do zawodów. powrót do domu, spanie, pobudka o 8, ponownie nakurwiamy na stajnie. wakacje '11, przejdziecie do historii.
|
|
 |
|
- Nie byłem aż tak pijany ! - Kochanie, pytałeś się mojego kota, dlaczego zabił Mufasę.
|
|
 |
|
nienawidzę przesiadać się do Ferrari, kiedy w moim Lamborghini kończy się benzyna.
|
|
 |
|
Nie znasz mnie tak naprawdę, ale nie martw się. Wszystkiego dowiesz się od tych, którzy nawet ze mną nie rozmawiali. -.-
|
|
 |
|
mam taką osobę w życiu, której wybaczę wszystko. ♥
|
|
 |
|
- Spróbuj szczęścia. - Mam Cię ugryźć ?
|
|
 |
|
To jest już koniec, już są wakacje. Tak moi kochani ! Nadszedł ten cudowny, wymarzony 22. czerwca. KONIEC SZKOŁY ! WAKACJE ! Mogę się Wam pochwalić, że mam świadectwo z paskiem. Teraz tylko mam nadzieję, że dostanę się do mojego wymarzonego liceum. Wracając do tematu wakacji, to macie już jakieś plany ? Ja osobiście jeszcze nie wiem. Są plany wyjazdu nad morze, ale nie jest to pewne. Tak więc życzę Wam szalonych i namiętnych wakacji (nie uważacie, że za dużo razy użyłam słowo wakacje ? A co tam ! Trzeba się cieszyć WAKACJE, WAKACJE, WAKACJE). Miss Pandora ;**
|
|
 |
|
stał na drugim końcu korytarza, szybko zbiegłam ze schodów. powiedział coś do swoich kumpli po czym skierował się na salę w której lada chwila miała rozpocząć się akademia. krzyknęłam Jego imię na co mimowolnie się odwrócił. złapałam oddech. - chwila, czekaj. - wybełkotałam. uśmiechnął się w końcu rzucając krótkie 'no co tam?'. zgarnęłam włosy z twarzy. - ostatni dzień, co? słuchaj, nie wyszło Nam, no. nie spróbowaliśmy, nie skorzystaliśmy na dobrą sprawę z szansy jaką dał nam los. trudno, żyje się dalej, nie? - wyrzuciłam z siebie z półuśmiechem. - ale kumple, do ostatnich dni. - dokończyłam, kiedy nie odpowiadał dłuższą chwilę. przytulił mnie do siebie powoli. - najlepsi kumple. - szepnął mi do ucha po czym wypuścił z uścisku i złapał panią, żeby dopracować szczegóły kwestii, jaką miał wygłaszać. a ja zostałam tam analizując to, czego przed chwilą doznałam odruchowo przytykając ucho na wysokości Jego serca. nie biło naturalnie. kumple, ta. jeszcze kumple, jeszcze.
|
|
 |
|
Chuj Ci w dupe i na imie.
|
|
 |
|
Są takie chwile w których człowiek przytuliłby się nawet do jeża.
|
|
 |
|
za dużo wiedział. potrafił z mojej miny, spojrzenia czy gestów wyczytać dosłownie wszystko. nawet mi to pasowało, dopóki dawałam radę ukrywać, że tak naprawdę jest mi obojętny.
|
|
|
|