 |
|
nie jestem zbyt trudny, to rap jest łatwy...
|
|
 |
|
dobrze wiem ,że to przejdzie w końcu,
osiedlem przejde się w słońcu,
ale gdzieś w środku mam smutek głębszy niz kałuże za oknem.
|
|
 |
|
nie wymagaj odemnie niezmienności
|
|
 |
|
tyle rzeczy spierdoliłem
uwierz wstyd mi dziś,
ale wiem że nie zamkniesz ramion
i będziesz tutaj zawsze Ty, mój prywatny anioł
|
|
 |
|
mając zamknięte oczy wytężałam bardziej wszystkie inne zmysły. nachylał się ku mnie na tyle, że Jego oddech delikatnie drażnił mnie po policzku. szeptał. "powtarzałam" Jego słowa, ruszając jedynie wargami. czułam jak lekko muska palcami moje usta, czytając z nich wszystko. - uwielbiam Cię... - powiedział, a ja posłusznie powtórzyłam, jednocześnie wyczuwając jak Jego oddech staje się nierównomierny. - nie powtarzaj: nie zasłużyłem na Ciebie, a Ty zasłużyłaś na wiele więcej. - dziwnie byłoby mieć więcej niż wszystko - "odparłam". Jego wargi, przylegające teraz do mojego ucha, wygięły się w uśmiechu.
|
|
 |
|
jeśli chcesz stawiać, to stawiaj na mnie
|
|
 |
|
zamknął pole widzenia swoją osobą. zasłonił tą stronę do której moje oczy odbiegały najbardziej. nie zauważając nawet tego, jak zmiękły mi kolana i zadrżały wargi, pojawił się z uśmiechem i przywrócił gorzką myśl, iż jest jedyną osobą, która zdoła odciąć mnie na dobre od przeszłości, nie da zapomnieć, lecz pozwoli żyć normalnie, pamiętając.
|
|
 |
|
na drzewach bez, w nas ziarno beznadziei, nadchodzi wiosna, pora w życiu coś zmienić :))
|
|
 |
|
nie mów mi mistrzu, nie zasługuję na to, bo co to za zwycięzca nad którym czuwa kurator
|
|
 |
|
wpisuję się tu grubym sznytem w twoich koszmarach, zegnam cię czule oziębłym 'wypierdalaj'
|
|
 |
|
z tej strony wszystko, ja także piję do dna, w sumie to ja również ciebie poprosiłbym o autograf.
|
|
 |
|
' miłość.. kładł sie obok, mam w pamięci Jego spojrzenie. dziś mówimy sobie tylko 'cześć,co u Ciebie?'. '
|
|
|
|