 |
Dzień 136.
Myślę o Tobie, jak wracam ostatnim dziennym autobusem, za pięć północ. Daje wtedy chwilę moim "białym niedźwiedziom" - natrętnym myślą. Bawię się z nimi i nadaje im kierunek. Wysiadam pod blokiem. Wracam do rzeczywistości.
|
|
 |
135.Wszyscy są tacy szczęśliwi. A ja stoję obok, za szybą. Przyglądam się. Uczę. Nie umiem tak - tak na spokojnie, powoli. Podświadomie szukam kłopotów i relacji, które niszczą, które będę mogła niszczyć.
|
|
 |
134. "Niech choć raz nadzieja umrze w drzwiach" - Zasługuje na coś więcej. Było mi z nim dobrze, ale to wszystko już było. Nie mogę tego wrócić, nie umiem cofnąć czasu. Nie chcę uczynić mojego życia żałobą i tęsknotą. To dzisiaj i to tutaj muszę zrobić krok do przodu, albo cofnąć się 10 kroków i pójść inną drogą. Tu i teraz...
|
|
 |
Dzień 133. Żyjmy swoim życiem - to takie proste.
|
|
 |
Dzień 128. Znowu wywiodłeś mnie gdzieś za daleko. Wierzyłam w to, w Ciebie wierzyłam - że nie rozsypiesz się znowu, że tego nie spieprzysz. Straciłam kolejny tydzień. Wiesz jak ciężko jest patrzeć jak wszyscy na około są szczęśliwi, idą do przodu. A ja już wiem, że nie będę szczęśliwa, nie z Tobą. Powinnam zrobić krok dalej. Powinnam...
|
|
 |
Dzień 122. Gdy pozwalasz by ktoś Cię skrzywdził najpierw przez przypadek, za drugim razem przez wiarę w to, że jeszcze może być dobrze, ale za trzecim razem to już jest głupota...
|
|
 |
Dzień 121.
Jeżeli Cię coś dotyka - dotyczy Cię, jeżeli się bronisz - czujesz się atakowany, jeżeli czujesz się atakowany - jesteś celnie trafiany...
|
|
 |
Dzień 99.
Wolę ostatnio zasypiać między wilkami, dużo łatwiej zamknąć mi oczy niż przy człowieku...
|
|
 |
Dzień 96. Często siedzę sama w pokoju i zastanawiam się dlaczego ludzie postrzegają mnie jako silną, dlaczego wydaje im się, że potrafię wybrnąć z każdej sytuacji, i że się nie boję. Boję się, czasem trzęsę ze strachu, wyję, wgryzam zęby w poduszkę. Pamiętam jak W. przyjechał do mnie kilka dni po wypadku. Ledwo zeszłam przed blok, wszystko mnie bolało i ledwo ciągnęłam nogami po ziemi; "Kaleko" powiedział, patrząc tak jakby chciał mi pomóc iść. "Przeeestań" zaskomlałam. "jest dobrze, chodzę nic mi nie jest..." Ciągnęłam odpalając tym samym papierosa. Chciałam wtedy się do Niego przytulić i rozpłakać, powiedzieć że cieszę się, że jest. Nie powiedziałam. Postaliśmy chwilę, rozmawialiśmy jakby obok. "Chodź, odprowadzę Cię" powiedział. wywróciłam cynicznie oczami. Czekałam aż odjedzie, żeby nie widział jak próbuję doczołgać się na klatkę, stanęłam na schodach i rozpłakałam się - trochę z bólu, trochę z samotności...
|
|
 |
Dzień 92. Chyba już nie chcę patrzeć na tych ludzi. Kiedy nie ma już tej osoby, która miała być...wszyscy inni są tak bez wyrazu, bez sensu, bez...
|
|
 |
Tyle testosteronu, a zaledwie kilka komórek mózgowych | slackerbitch
|
|
 |
Dzień 91. Mam dzisiaj myśl, przeczucie, a może przekonanie. Mam 23 lata i nikt nigdy mnie nie kochał. Tak bardzo, tak mimo wszystko, dla samej miłości. Każde miejsce, w które trafiałam, które próbowałam zagrzać było "po coś", "w konkretnym celu". Dopóki byłam użyteczna. Dzisiaj nie jestem. Wlewam Martini do kieliszka i wiem, że nikt nie zapuka, nie napisze, nie będzie chciał się spotkać i życzyć mi spokojnych snów. Nie dzisiaj, nie jutro i może już zawsze nie. I potrzebuję czegokolwiek, jakiejś małej iskierki, że moje życie mimo tego ma jeszcze jakiś sens, że miłość nie jest najważniejsza, a samotność nie przeraża...
|
|
|
|