 |
|
To miał być wesoły wiersz,
miał smutnych pocieszać
a wyszło coś wiesz, przy czym można się wieszać,
nie wiem sam już o co chodzi i gdzie jest smutku powód
i dlaczego, po prostu wkurwia mnie coś znowu
obiecałem sobie ostatnio, że nie będę już pisał,
trzymałem się tego postanowienia, aż do dzisiaj,
ale to lekarstwo na stres, zajmuje pierwsze miejsce,
mogę wyładować się w ten sposób, pisząc wiersze.
Gdy nic mi się nie chce,a mrok otuli miasto
w muzyce ukojenia szukam ta pozwala zasnąć
odcinam się, ołówek obgryziony z jednej strony,
na ustach smak grafitu szybko opiera smak słony.
Często nie mam powodów do radości, coś mnie gniecie,
nie musisz mnie kochać, żeby to zrozumieć, przecież
możesz po prostu się zamknąć, dać mi spokój,
pójść sobie gdzieś i patrzeć, po cichu z boku.
|
|
 |
|
Poszedłem drogą straszną, gdzie łzy jak beton twarde,
nie wierze, kurwa nie, to nie dzieje się naprawdę.
Za jaką kare, dlaczego cierpi człowiek.. ?
Przecież nikt nie prosił się na ten świat, dlaczego powiedz ?
|
|
 |
|
Czasem parę słów jest jak nóż ciężko zapomnieć
a powrót do tych wspomnień zatrzymuje puls.
|
|
 |
|
Ty uszanuj mój wybór. Tak chce żyć, rozumiesz.
Bezgraniczna wolność to coś, co mi imponuje.
Dłużej tak nie umiem, nie potrafię cie kłamać.
Tak miało być, zrozum. To za błędy kara.
|
|
 |
|
Z tego co było zostało milion myśli w pamięci.
W bani mętlik, marzenia które chciałbym spełnić.
|
|
 |
|
Pokaże co to miłość, co znaczy mieć marzenie.
Chęć by odnaleźć jedno z wyjść – notabene
Ja chcę w spokoju żyć.
|
|
 |
|
To mnie przerasta, z każdym dniem zapominam.
Każdą chwilę z osobna staram się wymazywać.
|
|
 |
|
Często zadaje pytanie: czemu to tak boli?
Długo niezapomniany film, z którego chcę się uwolnić.
To jak sen, nie mogę się obudzić, skumaj!
Przeklęta klątwa, którą wypełnia moja dusza.
Przeznaczenie , które wybrało inaczej nie patrząc na uczucia
i to co dalej, to nie dla mnie...
|
|
 |
|
Hej... Gdzie to zaufanie? Chyba go już nie zobaczę. Pytasz czemu nie zaufam? Dobra nie zaczynaj.. Wiesz, po prostu nie ogarniam, no bo ile można... Teraz mam to w dupie i wierze, że sprostam...
|
|
 |
|
Kocham Cię. To mi nie minie tak szybko, tak łatwo, bo jesteś mą wiarą, nadzieją, zagadką, której nie umiem objąć rozumem, dlatego mam do niej taki szacunek.
|
|
 |
|
Miłość, to najpiękniejsze sacrum,
więc nie traktuj jej jak kontraktu,
który zrywasz, gdy dzień masz gorszy,
kiedy zyski chwilowo są mniejsze niż koszty. Sacrum nie zmieni lekki podmuch wiatru,
to źródło, którego nikt nie może zatruć.
|
|
|
|