 |
|
Jestem słaby, bo nie kręci mnie kokaina
Jestem słaby, bo na kobietę nie powiem świnia
Jestem słaby, bo ciągle się staram mniej przeklinać
Jestem słaby, bo jak piję to film mi się nie urywa
Jestem słaby, bo w ogóle ziom rzadko piję
I nie leję w pysk kanarów kiedy proszą mnie o bilet
Jestem słaby, z każdym dniem coraz słabszy
Mimo to nigdy nie przestanę walczyć
|
|
 |
|
Późne wieczory i wczesne poranki na kanapie,
seks przy ostrym dance-hallu po kłótniach przy ciężkim rapie.
|
|
 |
|
Szczęście w nieszczęściu to psuje głowę.
|
|
 |
|
i krzyczę 'weź mnie ratuj', kiedy patrzysz w moje oczy
Ale nie chcesz tego słyszeć, nic nie mówisz i odchodzisz
I znów płaczę, i chuj, że płaczę, co?
|
|
 |
|
Patrząc w małe okno ścięte lekkim mrozem,
wspomniała czas gdy robiła sobie bransoletki nożem,
Boże, proszę, nie każ mi tak skończyć,
to jak uciec śmierci, a potem wysłać za nią list gończy,
|
|
 |
|
Wiesz jak jest, wystarczy jedno spojrzenie,
jej wystarczył jeden gest, a już wiedziała,
że on jest jej przeznaczeniem.
|
|
 |
|
I znowu wale krechę z myślą, że będzie tą ostatnią I albo się zaćpam, albo skumam, że nie warto
|
|
 |
|
Mówią ,że przyjaźń jest najważniejsza. Nadaje nie jednej osobie sens.Tak bardzo bym chciała dowiedzieć się chociaż raz jak to jest mieć przyjaciela. Prawdziwe. Najlepszego.Na którego zawsze i wszędzie można liczyć.Jeśli prawdziwa przyjaźń istnieje zazdrosze osobą posiadającym tak wielki dar. Dla mnie przyjaźń jest przereklamowana , jak wszystkie związki na odległość , jak głupie telenowele przy których można uronić nie jedną łze.W tych czasach każdy na każdego nakurwia , nie zależnie od tego kim jest , co robi , jaka jest jego przeszłość lub planowana przyszłość. To właśnie przyjaciel a nie wróg potrafi cię zniszczyć. Dziękuję wszystkim osobą które zawsze knuły , obgadywały , spiskowały przeciwko mnie. I tym którym czekały aż mi się tylko powinie noga.Pomimo ,że popełniłam w swoim życiu wiele błędów których do dziś żałuję , wiem że nie jestem idealna. Ale to dzięki tym " upadłym aniołą" potrafie odkrywać siebie na nowo. I wiem kim na pewno nie chce być.
|
|
 |
|
i myślała ,że to on będzie tęsknić. Przecież ona nic nie czuła.Chciała tego co się stało. I kto by pomyślał ,że tak naprawdę ona teraz płacze i modli się ,żeby powiedział jej marne sieema to wszystko czego teraz może pragnąć. Wszystko inne jest zbrodnią.
|
|
 |
|
mieć pewność, że gdy naprawdę zniknę, bez wykonanego połączenia czy dostarczonego esemesa, tak po prostu bez słowa, przez codzienny multum myśli, chociaż raz w Twojej głowie przewinie się, myśl o mnie. gdy pewnego wieczoru, wychodząc na balkon, po raz ostatni spojrzę na niebo, w gwiazdy, i analizując blask każdej z nich, zapalę ostatniego papierosa, dłonie zadrżą, a dawka chłodnego powietrza, na wskroś przeszyje ciało, kilometry stąd Ty będziesz spać już spokojnie. przeszłość uderzy w teraźniejszość, przywracając pamięci obrazy wspomnień, szczegóły wyjęte z kadru, tak realne, jakby przeżywane po raz drugi, znów poczuję zapach tamtych chwil, gdy to szczęście sprawiało wrażenie życia, a łzy były oznaką cierpienia, wywołanego jedynie wywróceniem się. kiedy potłuczone lustro pokaże krzywe odbicie, a rzeczą kończącą piętnastoletni scenariusz życia, będzie zaledwie opuszczenie powiek i kilkuminutowe, wewnętrzne rozszarpywanie klatki piersiowej, mam nadzieję, że Ty, choć raz zatęsknisz. / ja.
|
|
 |
|
i pomimo wszystko, tej całej przeszłości i chwil teraźniejszości, wciąż odczuwam jego obecność w sercu. ten mięsień wciąż tak jakby go pragnie, wciąż go potrzebuje, by bić, by na co dzień, wciąż dawać żyć. / endoftime.
|
|
 |
|
do tej pory pamiętam, jak przytulając z całej siły do siebie, nie przestawał mi się przyglądać, notorycznie obserwując ruch źrenic, tak jakby poprzez dostrzeganie tam jedynie siebie, nadal nie mógł w to uwierzyć, że jednak tak jest, że to możliwe. jak całując mnie w czubek noska szeptał, że kiedy ma mnie na odległość oddechu, uwielbia patrzeć mi w oczy, że uwielbia kolor ich tęczówek, i to jak szklą się ze szczęścia, nie z bólu. pamiętam, jak obiecywałam mu, że nigdy nie zobaczy moich łez, że już nigdy nie będę płakać, nigdy więcej przez niego. niewiarygodne, ale wiesz, dotrzymałam słowa, od wtedy ani razu nie płakałam przez niego, ani przy nim, nawet kiedy serce rozrywało na tysiące kawałków, kiedy na pół osiedla wrzeszczałam, że nie chcę go znać, że go nienawidzę za to co zrobił, kiedy z bólu gryzłam wargi, a oddech sprawiał tak wiele trudności, kiedy wracały wspomnienia, a ja przyglądając się mu z daleka, nie widziałam już faceta, któremu powierzyłam własną przyszłość. / endoftime.
|
|
|
|