 |
|
wiedziałeś, że uwielbiam niebieski kolor. specjalnie dla mnie kupiłeś soczewki i zakryłeś swoje czekoladowe tęczówki szafirowym błękitem. wariat z Ciebie.
|
|
 |
|
sądziłam, że desperackim czynem było napisanie Ci tych pieprzonych dwóch wyrazów. myliłam się. szczytem mojej desperacji była chwila, kiedy w rozmowie z Tobą wyparłam się uczucia.
|
|
 |
|
gardzę płcią przeciwną. desperacko krytykuję wszystkich facetów. wytykam nawet ich najmniejsze wady, które nie mają dla mnie znaczenia. nie interesuję się żadnym z nich, żaden nie jest mi potrzebny do szczęścia. wiesz, to chyba dlatego, że za tym jednym ewidentnie szaleję.
|
|
 |
|
tych kilka scen utwierdziło mnie jeszcze bardziej w przekonaniu, że warto patrzeć mimo tego, że ciśnienie rozsadza żyły. moje oczy wyraźnie pożądają Jego widoku.
|
|
 |
|
szron na szybach pod wpływem naszych gorących oddechów, po chwili zmienił się w parę wodną i zniknął bez śladu. z Tobą było podobnie.
|
|
 |
|
kiedyś obiecałam sobie, że już nigdy nie wypowiem Twojego imienia. obietnicę złamałam pierwszej nocy, mimowolnie krzycząc je przez sen.
|
|
 |
|
najpierw oszołomiłeś mój umysł swoim rozpalonym ciałem, a teraz sama sięgam ręką pod Twoją koszulkę.
|
|
 |
|
wybacz mi moje grzechy. wiem, że jest ich dużo, ale nie czas by je wymieniać.
|
|
 |
|
zahipnotyzowana Jego głosem, chociaż wcale do niej nie mówił.
|
|
 |
|
czy każdy komplement skierowany do mnie, musi brzmieć jak ironiczne zagranie z Twojej strony?
|
|
 |
|
mimo, że na mój opis 'uśmiechnij się do mnie.' odpowiada w chuj kolesi, Ty nawet krzywej minki nie wyślesz.
|
|
 |
|
najbardziej cieszy mnie to, że wreszcie bez żadnego podtekstu mogę ustawić na wyświetlaczu mojego telefonu Twoje zdjęcie.
|
|
|
|