 |
|
CZ.2 Nie znałam wtedy nawet Twojego imienia,ani nie wiedziałam tego kim jesteś. Nie byłeś odrazu każdą moją myślą, ale byłeś kimś na kogo zwróciłam uwagę. Dlaczego uważam to za takie niezwykłe? Może dlatego, że byłeś pierwszym chłopakiem na widok,którego zapominałam choć na chwile o poprzednim uczuciu, z którego próbowałam się wyleczyć dobre dwa lata i nie potrafiłam. Byłeś człowiekiem, który potrafił mnie rozśmieszyć jednym beznadziejnie głupim zdaniem.Byłeś człowiekiem, dla którego w pewnym momencie chciało mi się lepiej ubrać, ładniej wyglądać, bo może Cię spotkam między pierwszym,a drugim piętrem naszej uczelni- a to tak dużo poczuć coś takiego kiedy przez długi czas nie czuło się żadnego sensu. Byłeś chłopakiem, któremu chciałam dać szansę, choć nie byłam na to do końca gotowa. Byłeś kimś, dla kogo zdecydowałam się zostawić przeszłość, dla kogo pragnęłam spróbować inaczej żyć i dla kogo próbowałam zrobić miejsce w moim sercu.
|
|
 |
|
CZ.1 Nie wiem jak to wytłumaczyć, ale czuje, że mieliśmy się spotkać, że to nie był przypadek, że tak miało po prostu być.Pamiętam, gdy pierwszy raz Cię zobaczyłam. Byłeś pierwszym człowiekiem, którego spotkałam na uczelni. Przestraszona,pełna obaw,szłam korytarzem,zastanawiając się czy podołam na tym nowym dla siebie etapie życia. W tym momencie też minęłam Ciebie, biło od Ciebie ciepło i cudowny spokój- to czego właśnie potrzebowałam.Tak zwyczajnie się wtedy do mnie uśmiechnąłeś i spojrzałeś tymi swoimi niebieskimi oczami.I to nie było tak, że stałeś się dla mnie numerem jeden,nie. Czasem Cię spotykałam, mijały miesiące. Potrafiłeś się zawsze uśmiechnąć, zagadać. Niejeden raz obróciliśmy się za sobą i za każdym razem śmialiśmy się z tego.
|
|
 |
|
Nasze spotkanie to był przypadek.Powiedziałeś coś, ja Ci odpowiedziałam. Zanim się zorientowałam, chciałam, aby ta rozmowa trwała przez resztę mojego życia.
|
|
 |
|
Mam przeczucie, że się zgubimy, jeżeli nie jesteśmy ze sobą teraz. Zgubimy się już na zawsze...
|
|
 |
|
Czasem to już sama nie wiem co czuje. Mam takie dni kiedy myślę sobie, że dam radę, że nie chce już Jego powrotu, obecności w moim życiu.Czasem wydaje mi się, że wybaczenie mu i ponowne zaufanie zniszczy mnie doszczętnie, albo że zwyczajnie nie będę potrafiła mu znowu zaufać,choćbym bardzo tego chciała. Jednak zaraz po takim dniu nadchodzi fala dni, kiedy wiem, że nie przeżyje więcej bez Jego obecności, że nie chce przyszłości, w której Go nie ma.I cholera wiem,że to naiwne i bezmyślne,ale pozwoliłabym mu wrócić z pełną świadomością,że może odejść ponownie.Zaufałabym choć wiem,że kolejnego odejścia bym już nie przeżyła.
|
|
 |
|
"bo mimo wszystko zrobisz tak jak będziesz czuła, a czujesz że go kochasz.. I nawet jakby było 100 minusów i jeden plus to byłabyś z nim dla tego jednego plusa..."
|
|
 |
|
Moje serce stanęło, a dusza skonała. Nie było Cię dzisiaj, dzień stał się szary. Dokładnie taki sam jak wszystkie poprzednie, w których jeszcze nie gościłaś. Moje oczy się zamykają, a umysł wspomina. Przecież nie mogę wciąż tym żyć. Kurwa, jestem cholernym kretynem. Pozwoliłem zamknąć Ci drzwi, które miały być wciąż otwarte. Czekam. Czekanie boli wiesz? Zakrywam twarz dłońmi, a łzom pozwalam znaleźć ścieżki, którymi płyną rzewnie. Zawsze mówiłaś, że nie powinno się tłumić emocji w sobie. Nauczyłaś mnie tak wiele, a teraz Cię nie ma. Nie znikaj proszę. Przecież jeszcze tak wiele przed nami. Jestem nikim bez Ciebie. Słońce schowało się pod łóżko, a na jego miejsce wstąpiły chmury, które opętały cały mój pokój. Gdzie jesteś? Wołam. Nie ma odpowiedzi. Chodź, podaj mi dłoń, przecież mamy jeszcze tak wiele do zdobycia. Razem. Nie osobno. Związane drogi życia tylko czekają, aż rozszczepimy je wspólnie. Nie pozwól, bym tą drogą podążał sam, przecież wiesz, że się zgubię bez Ciebie./mr.lonely
|
|
 |
|
Znowu płakała przeze mnie. Kurwa, obiecałem sobie tyle razy, że na jej twarzy nigdy nie zagoszczą łzy, obiecałem sobie, że nie będę jej ranił. Kurwa, znowu spieprzyłem. Jeszcze teraz mam w uszach huk zatrzaskujących się za nią drzwi. Jeszcze do teraz, kiedy zamknę oczy, widzę jej załzawioną twarz, i jej wyraz, z którego można było wyczytać tak wiele. Kurwa, dlaczego jestem taki beznadziejny? Dlaczego nie potrafię dać jej tego czego oczekuje? Ona jest idealna. Znowu mi wybaczyła. Nie wiem czy nie powinienem odejść. Może beze mnie będzie w końcu szczęśliwsza? Kurwa, jest dla mnie Aniołem. Doskonale wiem, że nie przeżyje bez Niej nawet dnia, ale nie mogę jej krzywdzić. Nie mogę zadawać ran tak dobremu sercu. Ona mnie kocha, wiem to, mówiła mi to nawet dziś rano, kiedy stałem przed nią hamując łzy. Wiedziała, że żałuję. Nie mogłem jej obiecać, że się zmienię. Nie mogłem okłamać jej kolejny raz. Nie zasługuję na jej miłość, a ona wciąż mi ją daje. Jest wszystkim. Tracę wszystko./mr.lonely
|
|
 |
|
Wiem, że ranię, jestem dupkiem i nie jeden człowiek powiedział mi to prosto w oczy. Ranię ludzkie serca dostając w zamian to samo. Nie pokazuję się często, nie otwieram a o istnieniu mojego konta na moblo nie wie nikt ze znajomych. Jaki jestem naprawdę? Może Ty mi powiesz? Od dawna poszukuję siebie nie mogąc znaleźć właściwego określenia swojej egzystencji. Jestem złym człowiekiem, mimo, że ciągle dążę do tej jebanej stabilizacji. Kochać potrafię. Całym sobą. Całym sercem i duszą. To dużo? Nie wiem. Dałbym jej więcej gdybym tylko cokolwiek miał. Mam dłonie, trochę poocierane, ale mówiła, że koją. Mam oczy, kolor lekko wyblakł, ale podobno wciąż jest w nich blask. Nie wiem kim jestem, a ona codziennie powtarza mi, że dla niej jestem ideałem. Nie rozumiem, wylewa przeze mnie tyle łez. Wybacza mi. Pociesza, a kiedy jestem na krawędzi, podaje dłoń i wyciąga na bezpieczny grunt. To ona jest idealna. Boję się, że spieprzę to, przez swoje głupie nawyki i nieznośny charakter./mr.lonely
|
|
 |
|
Działam nieprzytomnie wiedząc, że mógłbym Cię stracić. Miotam się i nie mogę znaleźć miejsca, w którym poczułbym się swojo. To chore, komórki mojego mózgu przestają funkcjonować jeśli odchodzisz dalej niż na kilka metrów. Bez Ciebie jestem martwy rozumiesz? Sobą mogę być tylko trzymając w swojej dłoni Twoją dłoń./mr.lonely
|
|
 |
|
Wygląda idealnie, kasztanowe włosy opadają jej na plecy lekko współgrając z wiatrem, usta krzyczą miłością, którą spijam z nich z każdą chwilą, zwiewna sukienka powiela jej nogi idealnie się z nimi komponując, oczy emanuują blaskiem, odbijającym się od mojego serca. Nie potrzeba mi nic więcej, tylko patrzeć w te źrenice, które dają mi siłę. Kołyszę ją do snu słysząc ciche pomrukiwanie, przez które wydobywa się słodkie 'Kocham Cię'. Nie wierzę, że ją mam, że jest moja, że zechciała moje okaleczone serce. Nie powiem, że ją kocham, przecież każdy to wie, powinienem wymyślić coś bardziej oryginalnego na wyrażenie swoich uczuć, przecież ludzie zniszczyli wartość tych słów, a ja pragnę, by naprawdę poczuła, że me serce oddałem jej w całości, ze wszystkimi ranami, które zagoić może jedynie jej dłoń, która jest moim uzdrowicielem./mr.lonely
|
|
|
|