 |
|
Nie wiedzia艂em, 偶e ta strona jeszcze istnieje i 偶e pami臋tam do niej has艂o. Lubi艂em t膮 spo艂eczno艣膰, ciekawe czy to nowe pokolenie nadal tworzy takie wi臋zi, jak my kiedy艣 tutaj//mr.lonely
|
|
 |
|
Noc jest jedn膮 z najpi臋kniejszych p贸r jakie mo偶e zaproponowa膰 nam doba.W nocy mo偶na obna偶y膰 swoj膮 dusz臋 i jest to o wiele prostsze ni偶 w 艣wietle dnia,kt贸re otula nas blaskiem s艂o艅ca.Dlatego kochanie je艣li chcesz wiedzie膰 co kryj臋 w 艣rodku, je艣li chcesz wiedzie膰 jaki jestem i co czuj臋,prosz臋 sta艅my w nocy w 艣wietle ksi臋偶yca i czytaj ze mnie jak z otwartej ksi臋gi. Ja wtedy z艂api臋 Ci臋 za d艂onie i przyci膮gn臋 do swojego cia艂a patrz膮c w Twoje oczy. Tej nocy nie b臋d膮 takie same jak zawsze. Blask ksi臋偶yca sprawi, 偶e b臋d膮 one odbija膰 mi艂o艣膰 i uczucie, kt贸re nas 艂膮czy. Po艂o偶臋 Twoj膮 d艂o艅 na mojej klatce piersiowej, by艣 mog艂a poczu膰 bicie mojego serca. Najprawdopodobniej b臋dzie w stanie arytmii, bo przy Tobie zawsze wali jak oszala艂e.P贸藕niej p贸jdziemy gdzie艣 przed siebie,by przywita膰 kolejny nowy dzie艅 z nadziej膮,偶e kolejna noc b臋dzie tak cudowna jak ta.Postaram si臋 sprawi膰 by艣 by艂a najszcz臋艣liwsz膮 kobiet膮 na ziemi.Kochanie,w tak cudown膮 noc nawet takiemu dupkowi jak ja,mo偶e si臋 to uda膰./mr.lonely
|
|
 |
|
Biegn臋 do Ciebie. Moje nogi zwinnie pokonuj膮 wszystkie przeszkody napotkane po drodze, oddech przyspiesza, a niespokojne serce bije coraz szybciej. Pokonuje kolejne kilometry, jestem blisko, z ka偶da sekunda zbli偶am si臋 do Twoich ramion. Wypatruje Ci臋 w ka偶dym napotkanej osobie, w ka偶dym bia艂ym ob艂oku, w ka偶dym kwiecie przypominaj膮cym mi Tw贸j u艣miech, gdy patrzysz w moje oczy. Wpadam w Twoje ramiona - moje cia艂o rozpada si臋 na milion cz臋艣ci, otulona blaskiem Twojego ciep艂ego spojrzenia rozpadam si臋 na milion cz膮steczek, a moje rozdygotane serce powoli odzyskuje sw贸j rytm. Jeste艣. Bicie Twojego serca roztapia moj膮 dusz臋 jak temperatura mleczn膮 czekolad臋, kt贸rej smak doskonale oddaje s艂odycz Twoich ust. Nawet sekunda przy Tobie zmienia m贸j 艣wiat, czyni go lepszym, a wszechobecna mi艂o艣膰 unosi mnie do chmur. Moje d艂onie spoczywaj膮 na Twoim ciele, a moje my艣li biegn膮 wy偶ej do naszego wsp贸lnego nieba i cicho szepcz膮 podzi臋kowania dla osoby, kt贸ra czuwa艂a nad naszymi zagubionymi sercami.
|
|
 |
|
zn贸w jest noc. boj臋 si臋 jej, boj臋 si臋 zasn膮膰. dziwne, co? pewnie i tak jest, dop贸ki nie dowiesz si臋 dlaczego tak panicznie si臋 boj臋. przez d艂ugi czas by艂 spok贸j. 偶y艂am w cudownym zwi膮zku z m臋偶czyzn膮 przy kt贸rym niczego alni nikogo nie musia艂am si臋 ba膰. ale sporo si臋 zmieni艂o. co noc 艣ni臋 o spotkaniu z nim. w g艂owie mam tragiczne obrazy tego co mo偶e si臋 wydarzy膰. naprawd臋 chcia艂abym wierzy膰 偶e to tylko sny, 偶e to cz臋艣膰 mojej wyobra藕ni, ale coraz cz臋艣ciej jego imi臋 pojawia si臋 w moim 偶yciu. wiem, jestem niemal pewna 偶e spotkanie jest nieuniknione, 偶e pr臋dzej czy p贸藕niej to si臋 wydarzy. a ja tak cholernie panicznie si臋 tego boj臋. gdzie jeste艣 przyjacielu? ty kt贸ry sam zach臋ci艂e艣 mnie do tej relacji? odszed艂e艣, nie zdaj膮c sobie sprawy jak bardzo zmieni艂e艣 moje 偶ycie.
|
|
 |
|
czy kto艣 tu jeszcze jest? czy ktokolwiek us艂yszy to co chc臋 powiedzie膰? potrzebuj臋 przyjaciela, kogo艣 kto mnie po prostu wys艂ucha. bo jestem egoistk膮, wiesz? powinnam rozumie膰, odsun膮膰 si臋 na bok i po prostu obserwowa膰, bez s艂owa. ale to mnie ju偶 przerasta... rozumiem 偶e s膮 wa偶niejsze sprawy, rozumiem 偶e s膮 wa偶niejsi ludzie. specjalnie staram si臋 nic nie m贸wi膰, nie martwi膰 Go moimi problemami. jest tylko jeden problem, ju偶 nie mam na to si艂y. brakuje mi Go, po prostu. coraz mniej czuj臋 si臋 jakbym by艂a w zwi膮zku, a coraz cz臋艣ciej jako zwyk艂a znajoma kt贸rej mo偶na si臋 wygada膰. zajebi艣cie mocno to boli.
|
|
 |
|
Chc臋 spija膰 s艂owa mi艂o艣ci z Twoich warg. Chc臋 ko艂ysa膰 Ci臋 do snu w ch艂odn膮 noc i sprawi膰, by koszmary odesz艂y w chwili, kiedy jestem przy Tobie. Chc臋 prowadzi膰 Ci臋 za r臋k臋 nie patrz膮c na innych, podziwiaj膮c jedynie widoki 艣wiata, kt贸ry przemierzamy. Chc臋 przytula膰 Ci臋 do swojego serca tak mocno, by艣 czu艂a jego bicie i nap臋dza艂a krew w 偶y艂ach. Chc臋 pi膰 z Tob膮 herbat臋 i rozmawia膰 o czasach dawno zapomnianych, kt贸rych u艂amki wspomnie艅 zakodowane s膮 gdzie艣 w k膮cikach naszych g艂贸w. Chc臋 m贸wi膰 Ci, 偶e zostan臋 z Tob膮 na zawsze, chc臋 to samo s艂ysze膰 od Ciebie i malowa膰 tym samym u艣miechy na naszych twarzach. Chc臋 by膰 dla Ciebie kim艣, o kim b臋dziesz wspomina膰 w najgorszych chwilach z my艣l膮, 偶e gdybym by艂, by艂oby o wiele lepiej. Chc臋 da膰 Ci si臋 zapami臋ta膰 najlepiej jak potrafi臋, by艣 s艂ysz膮c gdzie艣 w t艂umie moje imi臋, u艣miecha艂a si臋 na my艣l o mnie i o tym, 偶e by艂em dla Ciebie kim艣 wyj膮tkowym. Chc臋 by膰 przy Tobie nawet wtedy, kiedy nie b臋dziesz chcia艂a, chc臋 Ci臋 kocha膰, wi臋c pozw贸l mi./mr.lonely
|
|
 |
|
B贸g sp艂ata艂 ci brzydkiego figla. Da艂 ci wszystko. I pewno sam tak os艂upia艂 na tw贸j widok, 偶e zapomnia艂 doda膰 ci na koniec odrobin臋 wiary w siebie. W porz膮dku. Nie jestem mo偶e tym facetem. Nie艂atwo si臋 z tym pogodzi膰, ale jako艣 sobie z tym poradz臋. Mam tylko nadziej臋, 偶e pewnego dnia kto艣 wbije ci troch臋 rozumu do tej twojej cudownej g艂owy i sprawi 偶e pokochasz sam膮 siebie.
|
|
 |
|
Zawsze pragn膮艂em by by艂a dla mnie czym艣 w rodzaju uzale偶nienia, by zast膮pi艂a mi alkohol i fajki, bym m贸g艂 do niej wraca膰 i od niej odchodzi膰, ale nie dalej ni偶 na odleg艂o艣膰 serca. Ko艂ysa艂em si臋 w rytm jej oddechu i upija艂em si臋 jej obecno艣ci膮. By艂a niczym s艂o艅ce, kt贸re wychodz膮c zza chmur, daje nadziej臋 na pogod臋 ducha. U艣miechni臋ta zawsze, nie od 艣wi臋ta, wita艂a mnie jeszcze za nim wszed艂em do mieszkania. Chcia艂em spija膰 z jej ust smak wypitej o poranku kawy, to 艣mieszne, ale ju偶 wtedy czu艂em, 偶e daje mi noc. Gonili艣my razem szcz臋艣cie, ale mo偶e zbyt pr臋dko, bo potkn臋li艣my si臋 o kamie艅, kt贸ry zamiast roztrzaska膰 si臋 na kawa艂ki, do dzi艣 nios臋 na plecach w postaci t臋sknoty za ni膮./mr.lonely
|
|
 |
|
Jest fajnie,czasami nawet b艂ogo,szukam jej w butelce,a przecie偶 siedzi obok./mr.lonely
|
|
 |
|
1) 艣mieszne, dos艂ownie przed chwil膮 przez moj膮 g艂ow臋 przedar艂o si臋 stado my艣li, kt贸re bardzo chcia艂am tu opisa膰. a teraz? nawet nie wiem od czego zacz膮膰. dwa lata, kiedy艣 z wielkim podziwem patrzy艂am na pary kt贸re by艂y ze sob膮 chocia偶 rok, a tu prosz臋, sp臋dzi艂am z Nim ju偶 dwa lata. nie powiem 偶e zawsze by艂o kolorowo, przeszli艣my przez wiele okropnych k艂贸tni, wiele ci臋偶kich, naprawd臋 ci臋偶kich dni. ale wiesz co? jeba膰 to. jeba膰 ka偶de jedno s艂owo wykrzykni臋te w z艂o艣ci. to mo偶e od pocz膮tku. dwa lata, z Nim. z m臋偶czyzn膮 z kt贸rym prze偶y艂am wiele wspania艂ych chwil, by膰 mo偶e i najwspanialszych w moim 偶yciu. z m臋偶czyzn膮 kt贸ry mnie kocha, naprawd臋. widzia艂 mnie w makija偶u i bez, w dresach i najlepszej sukience. jest przy mnie przed, w trakcie i po okresie. znosi moje humory i g艂upie pomys艂y. jest przy mnie kiedy p艂acz臋 i kiedy 艣miej臋 si臋 jak nienormalna. mimo wielu niedoskona艂o艣ci w moim ciele, wci膮偶 m贸wi mi 偶e jestem pi臋kna.
|
|
|
|