 |
chuj cię obchodzi czy ja robię coś niemądrze.
|
|
 |
rób wszystko. kradnij, pij, ćpaj. tylko nie kłam, gdy mówisz o miłości. [ yezoo ]
|
|
 |
To żałosne, że był aż takim tchórzem, że nie potrafił mi powiedzieć, że między nami koniec i że woli inną..
|
|
 |
miłość po prostu nie wystarczyła.
|
|
 |
nie ważne czy mnie lubisz nie ważne czy popierasz bo ja mam swoich ludzi, i z nimi idę w melanż
|
|
 |
to nie tak, że odeszłam bez pożegnania, ja po prostu nie chcę Cię już widzieć. piękno Twoich czekoladowych tęczówek czaruje mnie niezależnie od sytuacji, a skupienie odpływa mimo tego, iż palę papierosa za papierosem. skrupulatnie odcinam się od przeszłości. już nie chodzę w nasze miejsca, omijam szerokim łukiem okolice Twojego domu, nie imprezuję w klubach. uciekam od ludzi, nie maluję się, szpilki zamieniłam na trampki. próbuję wymazać się z pamięci, za wszelką cenę, bo Cię kocham, a nie powinnam.
|
|
 |
lubimy cisze, każdy z nas ją lubi, uwielbiamy zagryzać wargi wcale nie czekając na wiadomość od ''tej'' osoby, spoglądając momentami na jej zdjęcie, popijając wódkę, która momentami wylewa się nam z naszych trzęsących się dłoni, podnieca nas świadomość, że ta wiadomość wcale nie nadejdzie i wtedy odpalamy papierosa, uwalniając wraz z jego dymem ostatnią cząstkę nadziei jaka w nas została, buntujemy się przeciw całemu światu, uciekamy od wspomnień, od miłości, bo nie jesteśmy w stanie naprawić tego, co tak doszczętnie zniszczyliśmy. / ecto
|
|
 |
potykając się o dzieciństwo, pierwszą miłość, , butelkę wódki i stertę fajek, nic nie warte pocałunki, krzyk i łzy, bezradność i smutek, parę kłótni, stertę wyzwisk i kłamstw, miłe wspomnienia, uśmiechy, radość, i nadzieję doszłam do Ciebie. / ecto?
|
|
 |
W sumie, czasem czuję się jak lombard. Tam zastaw, tam pożycz, tu zapłać, tam oddaj.
|
|
 |
Podobno ważna jest obecność , a twojej tak jakby mi zabrakło.
|
|
 |
Myślałam o nim ostatnio. Wspominałam wszystko. Jego dotyk,który rozpierdalał mnie na starcie, wzrok,który zawsze mówił 'nic Ci się nie stanie, jestem obok'. Czułam tą cholerną dumę,gdy na imprezach to mnie brał na kolana i szeptał do ucha jaka to jestem cudowna, gdy chodził za mną krok w krok, gdy robił głupie miny do tej pory aż się nie uśmiechnęłam. I chuj z tego, że palił szlugi na potęgę, że co weekend obalał z kumplami wódkę, że jego kostki na rękach były poranione, bo znowu komuś dał w pysk. Liczyło się tylko to, że jestem dla niego powodem do wszystkiego. Szkoda tylko, że przestałam wystarczać./esperer
|
|
|
|