 |
|
mała dziewczynka pełna gigantycznych trosk. | tiruriru.
|
|
 |
|
Prędzej czy później to wszystko wróci,
to co tak nagle wypadło nam z rąk,
zgasi pragnienie po wielkiej suszy,
spadnie na ziemię, a ta wyda plon,
prędzej czy później los się odwróci,
wyrówna bilans poniesionych strat,
jak wymarzona tęcza po burzy,
nasz czarnobiały koloruje świat,
milionem barw.
|
|
 |
|
bo jeśli tu nie pasuję, jeżeli to nie jest moje miejsce, tutaj przy Tobie, z twarzą otuloną Twoim ciepłym oddechem, w Twoich ramionach - to gdzie ja mam żyć?
|
|
 |
|
a kiedy opowiada mi, jak cudownie im jest, jak wspaniale się dogadują, jak cholernie do siebie pasują - milczę, choć ciśnie mi się na usta krótkie 'będziesz cierpieć'.
|
|
 |
|
gdybyśmy byli teraz razem pewnie wciąż jedna kłótnia nakładałaby się na kolejną, a ból wyrządzany sobie nawzajem byłby jeszcze większy. wytykałby mi rozmowę z każdym innym gościem, wkurwiałby się o wszystkie w nerwach wypalone przeze mnie fajki, z trudem wlókłby się pijany do mojego domu w środku nocy, a potem skomlał przed wejściem waląc w drzwi, że jestem suką, jeśli Go nie wpuszczę. ja dawałabym każdej pannie, która zakręciłaby się koło Niego w pysk, usilnie próbowałabym zatrzymać Go przed pójściem na kolejną vixę i ostatkami sił ratowałbym wrak, który został z tego człowieka. gdybyś byli teraz razem, mimo wszystko, zapewne oddychałoby się łatwiej.
|
|
 |
|
a w letni wieczór spadła gwiazda z nieba, pomyślała życzenie. 'chcę, żeby był mój, tak na zawsze' nie chciała niczego innego. wiedziała, że tylko jego brakuje jej do szczęścia.
|
|
 |
|
potrzebowałam Twojej miłości, tak cholernie. ty potrzebowałeś czegoś innego, nie dostałeś tego, to poszedłeś dalej.
|
|
 |
|
uwielbiam to uczucie, kiedy patrzę w Twoje oczy i wiem, że Ty też to czujesz. ♥
|
|
 |
|
tęsknię za facetem, którym był kiedyś. brakuje mi tego, jak siedzieliśmy w środku zimy na Jego balkonie w koszulkach na krótki rękaw powtarzając ciągle pod nosem 'a tam, ciepło', jak piliśmy malinową herbatę z zakładem kto będzie głośniej siorpał. chciałbym, żeby znów tu był, poprawiał mi kolorowy szalik, lepił śnieżkę i rzucał nią w nauczyciela od wfu. tęsknię za ciepłym oddechem, którym otulał moją twarz i za słowami, które swego czasu były podstawowym składnikiem mojego pożywienia. tęsknię, nie dlatego, że nie mogę Go mieć - zwyczajnie się zmienił, w człowieka przy którym nie potrafię istnieć.
|
|
|
|