 |
|
Przyznaj się, to on prowadzi cię do autodestrukcji. Strach, przed prawdziwą miłością, która wydaje się być tak nierealna, jak skok z dwudziestopiętrowego budynku niekończący się śmiercią. Lęk, przed tym, że ktoś będzie chciał twojego ciała - nie serca.
|
|
 |
|
tylko nie czyń mnie zbyt ważną. nie jestem dobra w byciu czyimś 'wszystkim'.
|
|
 |
|
na następny dzień zwyczajnie wstaniesz, jak gdyby nigdy nic. i będziesz zapominać. równie łatwo jak o chodzeniu czy oddychaniu. i pójdziesz do kuchni. wyciągniesz z szafki filiżankę, z której jeszcze wczoraj pił u Ciebie herbatę. i zrobisz sobie kawę. tą, jego ulubioną od której zaczynaliście każdy z poranków. filiżankę postaw na blacie, na którym jeszcze wczorajszego wieczoru się kochaliście. a później siądź przy stole i krojąc bułkę zastanawiaj się czy noża nie przeznaczyć do innych celów. miłego zapominania.
|
|
 |
|
to co dobre nigdy nie jest łatwe..
|
|
 |
|
chce byś tutaj zawsze, po mimo tego jak bardzo..
|
|
 |
|
każde kłamstwo wyjdzie w końcu na jaw, to tylko kwestia czasu jak zrozumiesz że nie przemieni się w prawdę.
|
|
 |
|
następnym razem zastanów się dobrze czy chcesz właśnie ją okłamać, bo być może jest kimś, kto zna prawde a twoim kłamstwem będzie się jarać mszcząc.
|
|
 |
|
- nie chce kłamać - nie proszę cię o to.
|
|
 |
|
najlepszą zemstą jest udowodnienie że ta strata jest nieodwołalna a szanse dostał ktoś inny.
|
|
 |
|
nawet gdy mnie pocałujesz nie wybaczę Ci tamtej nocy
|
|
 |
|
nie muszę się mścić byś zrozumiał swój błąd, brak mnie obok ciebie jest wystarczającą karą.
|
|
 |
|
nie ufam szczęściu. pojawia się na krótką chwilę, a potem znika, otulając grubą warstwą kurzu wszystko, co kiedyś napędzało twoje tętno. kradnie twoje odbicie w lustrze, i z ostatnim tchem obecności, zbiera się co noc w płynnej postaci, tuż pod powiekami.
|
|
|
|