 |
|
mam we krwi podejmowanie złych decyzji, wybieranie nieodpowiednich facetów, bycie zbyt pruderyjną egocentryczką z wybujałym ego i naiwnością na skalę kosmosu, no i to najistotniejsze przez co cierpię najbardziej - picie zbyt gorącej herbaty
|
|
 |
|
wolę już tą pieprzoną pustkę i nie wysłowiony dylemat na temat, tego co czuję, niż tą cholerną frustracje, sprzecznymi emocjami, które rozdzierają mnie od wewnątrz.
|
|
 |
|
bo tutaj nic nie jest normalne. tutaj się żyje chwilą i kradnie dzieciom sny.
|
|
 |
|
Nie moja wina, że mam serce trzy razy mniejsze od normalnego.
|
|
 |
|
już nie dławię się powietrzem, a słońce przestało razić mnie w oczy.
|
|
 |
|
` Zwykły szary dzień ludzie kolorują wódką .
|
|
 |
|
Twoim największym konkurentem jest mój miś, chociaż macie wiele
wspólnego. Obaj jesteście słodcy, ładni a w środku puści. Jednak
miś jest ze mną zawsze. 1:0 dla misia.
|
|
 |
|
Wiesz co jest najsmutniejsze? Że pewnie nie przejmujesz się
tym co było, zapomniałeś. Zachorowałeś na
znieczulicę i pokazałeś swoje prawdziwe oblicze. A ja? Ja co noc
przywołuję wspomnienia związane z Tobą, analizuję to co było i
opieprzam się za to co zrobiłam źle. Nie potrafię o Tobie nie
myśleć.
|
|
 |
|
uwielbiała go. w trakcie, pierwszego, wspólnego pocałunku, tej cudownej pary - ona odczuwała euforię, on zaś, chęć zaliczenia kolejnej dziewczyny. doskonale wykorzystywał swoją niesamowitą urodę, brał już, większość ładniejszych panienek w szkole. zabrał ją, do siebie, pobudził wszelkie zmysły i kochał się z nią, szybko i mocno, jak lubił. egoista. najgorsze w tym wszystkim, jest to, iż jestem jego najlepszą przyjaciółką, zakochaną w nim przyjaciółką, jedną kobietą, której nie skrzywdził, jedną której ufa. to cholernie boli, a nawet napierdala.
|
|
 |
|
-'no czego chcesz?'- zapytał mnie chamsko. -'ja? tylko tego.' przyciągnęłam go do siebie, by doskonale czuć, wystające żebra, które uwielbiałam. całowaliśmy się, tak namiętnie, jak nigdy dotąd, na oczach kilkudziesięciu osób. -'to wszystko' - odrzekłam. 'och, jesteś cudowna, dziękuję.' -'nie ma za co.' - odparłam pełna złości.
|
|
 |
|
odchodząc, prosiłeś bym żyła, nie dla Ciebie, lecz dla nich - moich rodziców i reszty rodzny, dla przyjaciół, znajomych, dla cudownych chwil, które miały mnie jeszcze spotkać. bałeś się, mej nieprzewidywalności. zapłaciłeś, za wizyty u psychologa, schowałeś wszelkie prezenty, zdjęcia, próbowałeś odciąć wspomnienia. błagałeś o zapomnienie i wybaczenie. obiecałam Ci, iż poradzę sobie. jak dobrze, że Bóg daje mi tak olbrzymią siłę, pozwala udawać mi szczęście, którego nie zaznałam od kilkunastu miesięcy. co rano, wraz z makijażem, nakładam uśmiech, a zmywam go, wieczorem przed snem. przepraszam, za oszustwa. bo wiesz, mimo wszystko, nadal Cię kocham, Idioto.
|
|
|
|