 |
|
"To było wiosną, byłem tam może za krótko, nie wiem sam Zaczęło się ot tak znów przerwę w życiorysie mam Potem powoli, w górę, nie w dół myśli przybywa, wyrzuty też to tylko pretekst, by zerwać się"
|
|
 |
|
Coraz bardziej wkurwia mnie ten nasz ateizm.. Dla mnie w niebie jest Bóg, a rap na ziemi !!
|
|
 |
|
"Nie wiem jakim złem bije ode mnie, że wszystko się jebie mimo, iż jest pięknie..."
|
|
 |
|
ja idę gdzieś i płaczę, mogę płakać, bo nie widać moich łez, dziś mam mało sił, zbyt mało żeby dzisiaj gonić sens
|
|
 |
|
''Dzień w dzień zimny deszcz pada, pada, pada na mnie, mam to w chuju, mówię ciulu, napie-napierdalaj bardziej"
|
|
 |
|
"Jestem wyczerpany, nie zmęczony, ale pije ostro.. bo telefon dzwoni non stop"
|
|
 |
|
"pamiętam jej rozbijane łzy na mojej sinej skórze, i jej rozmazany tusz do rzes, na mojej siwej bluzie"
|
|
 |
|
Znam boga lecz nie rozmawiam z nim długo odkąd zobaczyłem jak pozwala cierpieć ludziom
|
|
 |
|
jak coś tracisz, to wiesz, że to tracisz bezpowrotnie, a jak wróci to wkurwia i to chyba nie za dobrze już
|
|
 |
|
[cz.1]"wyjeżdzam" - powiedział, rzucając bilet lotniczy, na stojący przede mną stolik. spojrzałam na Niego z niedowierzaniem, myśląc,że zartuje. "jaja sobie robisz?"-zapytałam, ze skrzywioną miną. "nie. wracam do Polski,rozumiesz? może na jakiś czas, może na stałe"- mówił, rozstrzęsiony. "uspokój się. to się da jeszcze odwołać. możesz zwrócić bilet. przecież masz prace!"- próbowałam Go uspokoić, ale na darmo. "rzuciłem prace..wracam do domu"- powiedział, idąc się pakować. pobiegłam za Nim. "przecież jest jeszcze Ona. kochasz Ją!" - pokazałam na zdjęcie Jego dziewczyny, nie mając już pojęcia jakich argumentów używać. "no właśnie. kocham Ją kurwa. i to mnie wykańcza..Ona mnie zabija rozumiesz? ja się nie mogę uzależnić, nie od Niej, nie teraz"- krzyknął, wrzucając rzeczy do walizki. usiadłam na łóżku, nie mając siły na kłótnie.
|
|
 |
|
[cz.2] "Michał, co Ty wyrabiasz?"- zaptałam, spokojnie. "czynsz masz zapłacony z góry na trzy miesiące. znajdziesz sobie tu kogoś do wspólnego mieszkania. muszę wyjechac,zrozum. wiesz jak źle znoszę uzależnienia"- odpowiedział, kucając obok mnie. siedziałam,patrząc w ziemię, i próbując powstrzymać łzy. "zostawiasz mnie" - wyszeptałam. "muszę. walczę o swoje życie,zrozum to"- powiedział, przytulając mnie. siedzieliśmy tak przez chwilę, w uścisku, nie mówiąc nic, nie mając na to siły. "chodź, pomożesz mi się spakować"- powiedział, podnosząc się, i biorąc mnie za rękę. wstałam, idąc za Nim. "kocham Cię, wiesz przecież" - powiedział, całując mnie w czoło, i wskazując bym spakowała rzeczy z szafki, która teraz zostanie pusta - podobnie jak Nasze mieszkanie, i moje serce... || kissmyshoes
|
|
 |
|
' Mówiąc pokrótce - się lenię,
mogę siedzieć w fotelu tak długo aż zapuszczę korzenie. ' / O.S.T.R.
|
|
|
|