 |
oczy smutne, z pod powiek słone łzy kapią na usta. mokra poduszka, smutkiem wypełniona pustka. | Tałi.
|
|
 |
spójrz w moje oczy, jeżeli szukasz prawdy. | Tałi.
|
|
 |
mam kogoś kto mnie mówi te dwa proste słowa. tylko one dają mi moc by dalej tu egzystować. | Kali.
|
|
 |
co to szczęście, powiedz mi gdzie go szukać
chyba byłem już wszędzie, gdzie jeszcze mam zapukać? | Kali.
|
|
 |
czuć radość z każdej sekundy życia, bez narkotyków, bez używek i picia. | Kali.
|
|
 |
niech się rozpłynie przeszłość jak z papierosa dym. | Kali.
|
|
 |
brak miłości, brak szczęścia, brak sensu. dla niego zaszło słońce, świat zatrzymał się w miejscu. | Kali.
|
|
 |
czuje jak każda sekunda rozrywa mi duszę. | Kali.
|
|
 |
przeznaczenie jest ogniwem, a serce nie sługa. czasami dwie różne połowy pasują jak ulał. | Kali.
|
|
 |
I nie zakładaj, że ten facet jest nic nie warty, zranił szereg dziewczyn, związki chuj dla Niego znaczyły i nie warto niczego z Nim próbować, nie można Mu zaufać. Bo nawet ten facet, ten drań znajduje w życiu swoją Księżniczkę, kobietę swojego życia przy której żałuje swojej przeszłości, a jednocześnie ma świadomość, że może gdyby nie ona - nie spotkałby tego Skarbu. Narkotyki, alkohol schodzą na drugi plan, chce Jej, właśnie Jej poświęca swoje wolne chwile, a każdy dzień z tych przepełnionych melanżami czy jointami na szybko nagle jest najlepszy, gdy przesypia Go z Nią w ramionach. Ten skreślony skurwiel też potrafi kochać.
|
|
 |
To jest najkruchsze - życie. Dzisiejszy oddech nie daje Ci żadnej gwarancji na to, że jutro też się pojawi. W jednej chwili po prostu możesz zgasnąć. Ty czy ktoś dla Ciebie bosko ważny, dlatego bezwzględne przywiązanie do drugiego człowieka to najgłupsze z możliwych posunięć. Teraz jesteś, oddychasz tą osobą, nazajutrz wierzchem dłoni dotykasz jej lodowatego policzka i cicho się żegnasz i idź naprzód. Rusz, rusz bez serca.
|
|
 |
W założeniach to nawet nie wiem, czy powinno mnie to poruszać, interesować, wzbudzać podziw czy żal lub jeszcze jakąś inną reakcję. Od niechcenia odczytuję te wiadomości, odpisując cokolwiek z ulgą, że bliższa relacja z tą osobą mnie już nie dotyczy. Zero imponowania. Duma po jednej odmowie wyjścia na piwo, by potem się zjarać jointem? Zioło, alkohol, fajki na porządku dziennym bez jakiejkolwiek umiejętności wymówienia słowa "wystarczy". Do maksimum i ponad granice, z używkami uznanymi za największy priorytet, odsuwając na bok przyjaciół, dziewczynę i inne, jak sądziłam, ważniejsze sprawy. Bezmyślność, pochopność, tak jakby świat mógł poczekać, jakby to co jest tu i teraz nie miało żadnego wpływu na jutro. Puste obietnice w słowach: "zmienię się, mam dla kogo", by nie robić nic, czekać, aż wszystko zmieni się samoistnie.
|
|
|
|