 |
|
uwielbiam noce takie jak ta. kiedy w powietrzu czuje się wiosnę, jest cudownie ciepło i przyjemnie ciemno. uwielbiam iść całą gromadą, śmiać się ze wszystkiego. uwielbiam mieć cię w zasięgu wzroku, wiedzieć co robisz, gdzie idziesz. mieć tą cudowną pewność, że przynajmniej w tej chwili nie trzymasz jej za rękę. / smacker_
|
|
 |
|
naucz mnie znowu śmiać się z najbanalniejszych spraw. / smacker_
|
|
 |
|
nie wyznaje się miłości na próbę, dla żartu, albo w kłamstwie. "kocham cię" powinno być wypowiadane tylko cholernie szczerze, nie za często, nie do wszystkich. / smacker_
|
|
 |
|
- kocham cię. - ... a tak, prima aprillis. niezłe, niezłe. / smacker_
|
|
 |
|
jest dokładnie jak dwa miesiące temu. choć nie, jest znacznie gorzej. znowu potrzebuję tylko twojego wsparcia, tylko twojej bliskości. ale jesteś jeszcze bardziej obcy niż wtedy, bardziej odległy. znowu najbardziej ranisz mnie wtedy, kiedy jesteś jedyną osobą, która mogłaby powstrzymać moje łzy. / smacker_
|
|
 |
|
i nawet nie wiesz jakie to uczucie, po tym wszystkim minąć cię na korytarzu baz nawet chwilowego spojrzenia w twoje oczy, nie uchylić ramienia, tylko w ostatniej chwili uderzyć cię barkiem i wrednie uśmiechnąć się słysząc twoje słodkie "przepraszam". / smacker_
|
|
 |
|
pamiętam jaką mnie zastałeś. zagubioną, cichą, przygaszoną. taka wtedy byłam. wtedy, kiedy zaczęliśmy ze sobą być. nawet zdobycie takiego faceta jak ty nie pomogło mi podźwignąć się z dołka. ale ty nieustannie nad tym pracowałeś, ciągle starałeś się mnie rozbawiać, by choć przez chwilę zobaczyć na mojej twarzy uśmiech. nie wiedziałeś nawet, że to twoje miłosne wyznania i ciepłe ramiona wokół mnie dawały uczucie zbliżone do szczęścia. udawało ci się. przez cztery miesiące mówiłam, że życie jest piękne i żadne zmartwienia nie były w stanie mnie zdołować. tak bardzo zależało ci na mojej radości, choćby chwilowej, a teraz jesteś głównym powodem moich łez. / smacker_
|
|
 |
|
zwykłe pociągnięcie ci z bara na środku korytarza już nie wystarcza. dzisiaj miałam ochotę uderzyć cię tam w twarz. istniało jednak ryzyko, że tuż po incydencie rzuciłabym ci sie na szyję i przepraszała, całując. / smacker_
|
|
 |
|
twoje delikatne muśnięcie mnie palcami po plecach, przypadkowe spojrzenie, krótki uśmiech- to wszystko odbieram jako jedną, wielką próbę uwiedzenia mnie. / smacker_
|
|
 |
|
Czasami lubię sobie tak usiąść, i prowadzić długie rozmowy z sufitem, który razi mnie swoją bielą, i pajęczynami zwisającymi z kąta.Mimo wszystko on nigdy nie zamknie mi ust pocałunkiem, a tym samym nie przyprawia mnie o szybsze bicie serca. On nigdy nie pogładzi po policzku, czy nie wyślę w nocy sms'a, że kocha, i odlicza sekundy do następnego spotkania. No i co najważniejsze... Sufit nigdy nie zdradzi mnie z innym sufitem. Kurwa, zwariowałam. /esperer
|
|
|
|