 |
|
Skłamałabym twierdząc, że o nim nie myślę. Myślę. Czasami są takie dni, gdy jest w każdej godzinie, i takie godziny, gdy jest w każdej minucie.
|
|
 |
|
w liście do Mikołaja proszę już tylko o spadnięcie śniegu, magię, ogromną choinkę i srebrne bombki, bo zdycham na widok całego czerwonego drzewka. nieodparte wrażenie, że Święty w całym zabieganiu niechcący wypuścił Go z worka, a ten wariat wpadł wprost do mojego serca, za co, zamiast zgłosić odnalezienie zguby i zwrócić do odpowiedniego miejsca, mimowolnie się zrewanżowałam. tak jakby, tym samym. sobą.
|
|
 |
|
Chcesz rozładować emocje, a jedyne co możesz zrobić, to się rozryczeć. /pierdolisz
|
|
 |
|
Nie na zawsze, ale jak najdłużej kochanie. /pierdolisz.
|
|
 |
|
choroba. coś na 'm'. najpierw odczuwasz lekkie trzepotanie w żołądku, potem organizm odmawia snu, mózg zaczyna funkcjonować z zacięciami. na koniec atakuje serce. kiedy zaproponowali mi leki, odmówiłam. posyłając Mu uśmiech, wiedziałam, że chcę to pogłębiać, chcę się w tym zatracać, chcę na to oszaleć. i mogę na to umrzeć.
|
|
 |
|
znajomy usiadł tuż obok zaczynając nawijkę. - słuchaj, bez ściem. odpowiadasz szczerze na pytania, zrozumiano? - skinęłam jedynie głową, wytężając słuch. - nie skończyło się zwykłym pożegnaniem? - rzucił na początek. - nie. - burknęłam zaciskając dłonie. - i po chuju nie wiem co zrobić. - dodałam, na co uśmiechnął się tylko, dając do zrozumienia, że zamierza dobić mnie jeszcze bardziej. - co czujesz? - wzruszyłam ramionami. nachylił się do mojego ucha. ostatni wydech, ostatnie słowa. - zależy Mu. cholernie Mu zależy.
|
|
 |
|
Desperate, I will crawl. Waiting for so long. No love, there is no love. /Breaking Benjamin
|
|
 |
|
On jest moją mieszanką miłości i alkoholu.
Idealne połączenie /?
|
|
 |
|
Uwielbiam kiedy tak perfidnie niszczą jakiekolwiek plany. /pierdolisz
|
|
 |
|
Coraz mniej nas w nas samych, widzisz? /pierdolisz
|
|
 |
|
Nasza przyjaźń nie ma szans się odrodzić, bo ona nie jest już taka, jaka była kiedyś. Nie oszukujmy się, ja także się zmieniłam. Nasze kontakty z dnia na dzień się osłabiały, a my nic z tym nie robiłyśmy, bo po co? Przecież miałyśmy nadzieję, że kiedy już się spotkamy, to wszystko będzie tak dobre, jak kiedyś - chuja prawda. Gdy już się zobaczyłyśmy, okazało się, że nie wiemy jak ze sobą rozmawiać, co zrobić, jak się zachować. Wtedy obiecałam sobie, że już nikogo nie oddam tak bez powodu, ale teraz znowu to robię. Tracę, po kolei, stopniowo, pojedynczo. Powoli zatracam siebie, bo brak mi Ciebie w środku. /pierdolisz
|
|
|
|