 |
|
ma na imię Rafał, jakiś czas temu się troche ogarnął, troche mniej pali i pije. powiedział, że chciałby ze mną być, ale musi się wyszaleć.. jak tak można? jak widać można..
|
|
 |
|
wlewam w siebie kolejną puszke piwa, chce mi się palić, ale orientuje się, że oddałam mu ostatnią fajke, no cóż, zawsze tak robie. siedze z tym cholernym laptopem na kolanach i zastanawiam się co robić, jest grubo po północy, a mi nie chce się spać, zadzwoniłabym do niego, ale to nie ma sensu, poza tym napisałam już "dobranoc", nie pożegnał się tak jak powinien, w ogóle nie powinien był wychodzić, powinien zostać, ale poszedł, na co ja głupia liczyłam? miłość? jaka miłość, kobieto? miłości nie ma. a on jeszcze długo będzie chciał tylko jednego.
|
|
 |
|
nie ma miłości, nie ma przyjaźni, nie ma nic, czaisz? nic już nam nie zostało.
|
|
 |
|
to się zaczęło szybko, ale prędkość z jaką się skończyło jest nie do opisania.
|
|
 |
|
czy boli? boli cholernie mocno, boli to, że go nie ma, boli to, że się nie odzywa albo odzywa się tylko kiedy czegoś chce, boli to, że przez niego płacze, boli to, że nawet się tym nie przejmuje. boli mi ta pieprzona obojętność, którą mnie darzy... kurwa, no boli, jak ma nie boleć, kiedy odchodzi ktoś kto jest jak część Ciebie? jak ma nie boleć kiedy wiem, że to koniec?
|
|
 |
|
nigdy więcej nie pozwól mi popełnić tego błędu, nie pozwól mi się zakochać..
|
|
 |
|
z jednej strony chce, z drugiej nie chce... decyzji za Ciebie nie podejme.
|
|
 |
|
za 4 lata jak się wyszalejesz? śmiesznie
|
|
 |
|
potrzebuje jakiegoś lekarstwa na miłość do Ciebie
|
|
 |
|
przecież nic nie trwa wiecznie.
|
|
 |
|
nie umiem bez Ciebie żyć.
|
|
 |
|
całe życie nie ma sensu, bez Ciebie..
|
|
|
|