 |
W zasadzie to nigdy nie spełnię marzeń i nie zrealizuję samej siebie. Nigdy nie zostanę psychologiem z potrzeby serca. Nie będę robiła na pół etatu jako tatuażystka. Nigdy nawet nie próbuję swoich sił w pisaniu książek. Nigdy nie nauczę się fińskiego. Nigdy nie wyjadę nawet na wakacje do Finlandii, nie mówiąc o mieszkaniu tam. Nigdy nie kupię cadillaca i motoru. Nigdy nie kupię sobie czerwonego ekspresu do kawy. Nigdy na występie nie zaśpiewam i nie zagram piosenki swojego ulubionego zespołu. Nigdy nie odnajdę swojej zielonookiej miłości. W zasadzie skończę jak każdy inny na tym świecie, jak zwykły człowiek. Zapewne wyjadę za mąż za kogoś, kogo nie będę kochać. Zostanę zmuszona do dziecka. Mąż będzie mnie bił, albo cokolwiek innego, ale nie odejdę od niego ze względu na dziecko, którego nigdy nie pokocham tak, jakby chciała. W domu będą liczne awantury, mąż będzie alkoholikiem i miłośnikiem wszystkich kobiet. Nigdy nie będę szczęśliwa. Nie wierzę już w to, że będzie inaczej.
|
|
 |
Niedawno znów uwierzyłam w siebie i teraz znów tracę nadzieję. Umieram po raz setny i wydaje mi się, że ostatni. Czuję się znów jak nędzny kamień, kopany przez małe dzieci, w końcu rzucony do śmierdzącego stawu i pozostawiony tam na wieki.
|
|
 |
A tyle razy mówiłam sobie, żeby do nikogo się nie przyzwyczajać, bo prędzej czy później każdy odchodzi i zostawia mnie z bólem. Nawet nie pamiętam, kiedy przyzwyczaiłam się do Ciebie, ale wiem, że Twoje odejście zabolało.
|
|
 |
Jak przypatruję się swoim dłoniom, czuję, że nie wykorzystuję ich tak, jak powinnam. Marnuje siebie, marnuje je, a przecież mogłabym zrobić tak wiele. Mogłabym zostać artystką albo pisarką, a zostałam nikim szczególnym, zwykłą śmiertelniczką, która umrze nie zapamiętana i nie doceniona przez samą siebie. Niechęć do życia doszczętnie mną zawładnęła. / fadetoblack
|
|
 |
Ująłeś moją dłoń i lekko pociągając wprowadziłeś mnie w świat bezkresnego szczęścia z powodu doznanej miłości. Zignorowałeś jednak znak ostrzegający przed bólem i poprowadziłeś mnie dalej. Tym razem nie było już tak wesoło, nawet niebo z czystego błękitu stało się szare i nieciekawe. A potem tak po prostu zniknąłeś, rozpłynąłeś się w powietrzu, które przestało pachnieć twoim zapachem, które wręcz śmierdziało stęchlizną, a przede wszystkim ogarniającą wszystko śmiercią. Ona właśnie ogarnęła i mnie. I teraz, gdy patrzę na ciebie z góry, widzę, jak ogromny błąd popełniłam i jak to się dla mnie skończyło. I choć krzyczę do dziewczyny, której teraz na moment również koloryzujesz świat, ten krzyk jest bezgłośny, a ona jest ślepo w ciebie zapatrzona, tak jak kiedyś zapatrzona byłam ja. / fadetoblack
|
|
 |
Spójrz. Umieram. Umieram właśnie dla Ciebie, abyś Ty mógł być szczęśliwy.
|
|
 |
On przypomniał mi, że w życiu istnieje coś więcej poza samym życiem. Życie trzeba przeżyć; dogłębnie, stuprocentowo, aby później nie żałować. Trzeba przetrwać wśród zabójczych ludzi, którzy na każdym kroku podstawiają ci nogi, abyś upadł. Trzeba się podnosić i iść dalej, bez względu na wszystko. W życiu pod żadnym pozorem nie możemy dopuścić, aby zaistniało miejsce na poddanie się. / fadetoblack
|
|
 |
Gwiazdy i księżyc. Zgasło całe niebo. Żadnego światła dnia lub nocy. Pozostawiłeś mnie w mroku, w mroku twojego serca, które bezlitośnie pozbawiło mnie mojego. / fadetoblack
|
|
 |
MIłość istnieje. To tylko wokół mnie zanjduje się doskonale szczelna powłoka ochronna, która precyzyjnie ją ode mnie odpycha. / fadetoblack
|
|
 |
Mogę być twoim przekleństwem lub najlepszym wspomnieniem. Mogę być, kimkolwiek zechcesz. Tylko błagam, niech będę kimś. Nie zasłużyłam na bycie nikim. / fadetoblack
|
|
 |
Podobno ciekawość to pierwszy stopień do piekła. A co ze mną, skoro ja już w piekle się znalazłam? Dokładniej mówiąc tkwię w nim od ponad dwóch lat. Zbiegło się z bliższym poznaniem ciebie i z tym, jak bardzo się na tobie zawiodłam. Nie wierzę w zbieg okoliczności, a ty? / fadetoblack
|
|
 |
Po cichu, po trochu zjadaj moje serce. A.V.
|
|
|
|