 |
|
i do jutra byłbym martwy i kurwa przyrzekam, chyba to zrobię, bo jutro nic mnie nie czeka
|
|
 |
|
podobno uskrzydla, czemu moje skrzydła usidla? co? czarnej rozpaczy samo dno. jak to wytłumaczyć, co to ma znaczyć, nie mogę wybaczyć sobie, że to robię zakochany w tobie
|
|
 |
|
bo żyć godnie to nie znaczy nie upadać. Każdy robi błędy, ważne jak będziesz wstawać
|
|
 |
|
życie nie jest koniecznością, ale jeśli już człowiek zdecydował się żyć, powinien żyć pięknie
|
|
 |
|
“świat”- w tym słowie było coś. radość i lęk, miłość i fałsz
|
|
 |
|
znasz to uczucie gdy nie wierzy w ciebie nikt? musisz uciec, ale nie wiesz którędy masz iść i gubiąc kluczyk gubisz ich
|
|
 |
|
a ten świat nie jest dla nas i na pewno nas nie kupi tu dziś
|
|
 |
|
"dorośli" - mówią mi – "dorośnij", wielcy kreatorzy szarej prozy codzienności, do mdłości, mam dość ich
|
|
 |
|
oni pokazali jak mam żyć, ja chyba nie chcę tak, którędy iść, dzisiaj pieprzę ich świat, nie mam nic
|
|
 |
|
kocham samotność, tak, proszę, podejdź bliżej, kocham ciszę tak mocno, mów do mnie głośno, bym mógł słyszeć
|
|
 |
|
może umiem tylko ranić, dławić w sobie smutek, nie mogąc go zabić i za nic stąd uciec, próbując zabić tę próżność bez granic, co cztery ściany zburzę w murze inicjały
|
|
 |
|
słyszę noc, a dla mnie i wybuchnie dzisiaj wszechświat. gwiazdy takie czujne tylko czekają na klęskę, finezja otacza zenit rzeczywistość stąpa w trwodze, pustką karmieni mogą patrzeć jak odchodzę
|
|
|
|