 |
|
Nawet nie wiesz ile bym dała, żeby Cię zobaczyć. Żeby choć przez chwilę móc wymienić z Tobą spojrzenia.
|
|
 |
|
Tak bardzo chciałabym się dowiedzieć co u Ciebie... ale przecież Cię o to nie zapytam, bo pewnie nie pamiętasz już kim jestem.
|
|
 |
|
Tak sobie rozmyślam, i dochodzę do wniosku, że w sumie to nie tęsknię... po chwili przypominają mi się te wszystkie rozmowy, obietnice, miłe słowa i jestem wkurzona, że okłamuję sama siebie, bo przecież cholernie za tym tęsknię.
|
|
 |
|
Tak, siedzę po ciemku, a to dlatego, że już sama nie mogę patrzeć na łzy spływające po policzku.
|
|
 |
|
Jest tyle dni w tygodniu, w których z Tobą rozmawiałam, ale tylko niedziela działa na mnie tak, że wszystko przeżywam od początku.
|
|
 |
|
Pamiętasz naszą lekką niedzielną spinę? Bałeś się, że się obraziłam, badałeś sytuację. Gdybyś wtedy chciał to zakończyć, to mógłbyś po prostu to olać. Ty jednak dałeś mi wiarę i nadzieję. Po co? Tylko po to, żeby później bolało ze zdwojoną siłą? Brawo. Udało Ci się.
|
|
 |
|
Niedługo będzie dwa miesiące od naszego poznania... dopiero powinniśmy za sobą szaleć, a nie udawać, że się nie znamy.
|
|
 |
|
Z dnia na dzień tęsknię za Tobą coraz bardziej.
|
|
 |
|
Codziennie zasypiam z nadzieją, że może jednak się jutro odezwiesz.
|
|
 |
|
Ty pewnie już zapomniałeś jak wyglądam...Ja nadal mam przed oczami Twoją twarz.
|
|
 |
|
Byłam przekonana, że to się szybko zepsuje. Wow, mam dar jasnowidzenia.
|
|
|
|