 |
Wypalam się, na miejsce radości wskoczył chłód dnia codziennego. Emocje opadają, jeszcze trochę i znów będą tą silną niezależną kobietą. Pięści mimowolnie się zaciskają. Nienawiść, wściekłość - To teraz dominuje, te dwa czynniki przejęły dominacje nad miłością i ciepłem. Naruszyłam swoją pewność siebie, z bólu, z rozpaczy a teraz czekam na ten moment w którym znów przepełniona siła uniosę dłoń w górę bez odczuwania ciężarów i grawitacji, która przywiera ją w przeciwną stronę. Chcę przestać odczuwać stratę. Chcę tak wiele a nic nie mogę tak naprawdę. Efekt starań bywa marny i przesądzony, gdy serce sprzeciwia się woli umysłu. Wtedy nie ma nic, nie ma dokąd uciec, odejść, oddalić się, nie ma jak wygrać, gdy serce jest asem, asem w dłoni niewłaściwej osoby.
|
|
 |
Leżę i spoglądam na sufit. Przecieram swoje rozgrzane czoło, podniesiona temperatura zaczyna coraz bardziej przeszkadzać. Widzę jego twarz. Czy ja zwariowałam? Tkwię w bezsilności. Każdy minimetr ciała buntuje się przeciw mnie i nie pozwala mi wykonać ruchu bez zaznania krzty bólu. Moja dłoń kieruje się w stronę niewyraźnego obrazu. Mija chwila i nic. Spokojnie ją opuszczam i chowam pod kołdrę czując jak ból i strach paraliżują moje ciało. Na końcach rzęs pojawiają się wspomnienia w postaci cieczy. Odchodzą tak szybko jak przyszły. Odchodzą tak jak wszystko dotychczas. Powieki stają się ciężkie i zamykają się. Serce przyśpiesza rytm bicia. Niepewność wnika w całą powierzchnię mojego ciała. Brakuje mi powietrza, zapasu tlenu. Ukrywam uczucia w sobie, tłamszę je przez wzgląd na otoczenie. Moja własna mała autodestrukcja. Wilgotne oczy zapoznały mnie ze słonym posmakiem, życia, które należy przetrwać.
|
|
 |
I nikt nie wmówi mi, że ludzie są w stanie się zmienić. Mogą próbować, pragnąć odmiany, bo przecież wszystko zaczyna się od głowy. Precyzyjne stworzenie iluzji i osłonki przed tym co negatywne zasiedziało się w środku, ale to tylko okłamywanie samych siebie. Chwilowe przedstawienie tego co dobre ukrywa się gdzieś na dnie serca, jednak nic więcej. To później zanika, z dniem coraz bardziej i coraz mniej staje się to dostrzegalne. Nie można zmienić swojego sposobu życia, bo tacy już jesteśmy. Prawdziwe oblicze nie jest w stanie długo chować się w ciemnych zakamarkach naszej jakże kruchej i nieodpornej psychiki. W każdym z nas kryje się ta bestia, której za wszelką cenę chcielibyśmy się wyzbyć, gdyż blokuje szansę na spokojne życie. Moja bestia jest oswojona chyba ją pokochałam. Chyba pokochałam zło i ciemność. Chyba pokochałam stan w którym wszystko jest nie takie jak powinno, stan w którym nie liczy się nic.
|
|
 |
Zawiodłam. Zawiodłam jako siostra, jako córka, dziewczyna i przyjaciółka. Ci wszyscy ludzie pokładali we mnie nadzieję, że ktoś taki jak ja może się zmienić. Wierzyli, że nie zmarnuję tych szans, które od nich otrzymałam, a ja je znów odepchnęłam. Mój Aniołek nie chce mnie widzieć a w jej małym serduszku zagościła nienawiść z nie całkiem zrozumiałych powodów. Tata znów płakał i krzyczał do telefonu, po raz kolejny zmusiłam go do powrotu do domu tylko dlatego, że jestem nieodpowiedzialna a on wciąż traktuje mnie jak małe dziecko pomimo wieku. Przyjaciółka znów nie otrzymuje ode mnie wiadomości, żadnego znaku życia z mojej strony, milczenie które tak bardzo boli a ja nie potrafię się zmóc i się odezwać. Sens mojej egzystencji nie jest w stanie spojrzeć na mnie jak na człowieka, którego jeszcze do niedawna darzył ogromnym uczuciem. Znów złamałam wszystkie możliwe obietnice, bo milczę i ranię każdą bliską osobę swoim chłodem i obojętnością. Stałam się swoim największym wrogiem.
|
|
 |
Wcale nie chciałam żebyś stał się kimś najważniejszym, abyś przysłonił cały mój świat i zastąpił mi powietrze. Nie chciałam niczego takiego. To serce, to ono samo stwierdziło, że nadajesz się do pokochania. Serce wybrało, że to Ty nauczysz mnie miłości i pokażesz czym jest prawdziwe życie. Ono Ci zaufało i to w dodatku bezgranicznie. Serce, to ono jest wszystkiemu winne. To ono sprawiło, że zaraz za nim każda kolejna cząstka mojego ciała chciała żyć dla Ciebie i wołała 'Ciebie tutaj chcę'. I nawet nie wiesz jak wielką miłość zmieściło w sobie moje małe pokiereszowane serce. Ach to serce, strasznie zamieszało, nie? / napisana
|
|
 |
Wolałabyś usłyszeć najgorszą prawdę czy najlepsze kłamstwo? Jak myślisz, co zaboli bardziej?
|
|
 |
Obiecałam sobie, że już nie będę czekać na żadnego faceta. Nie zdziw się więc, że nie odbiorę telefonu kiedy wreszcie zdecydujesz się zadzwonić. / napisana
|
|
 |
Znów to zrobił. Przejrzał moją duszę całkowicie. Spojrzał w moje obojętne z pozoru tęczówki i wyczytał wszystko, jak z otwartej księgi. Słuchałam go z podziwem, moje słowa i przytakiwania były zbędne, przecież znał mnie idealnie, pomimo tak długiej nieobecności. Nie zmieniło się nic. Jego wzrok wciąż wyrażał smutek i przygnębienie przemieszane z cudowną i czystą miłością, która wciąż iskrzy się bardziej chociaż nie podsycamy płomienia z prostych względów. Nieśmiało przytula mnie do siebie i szepcze do ucha, że już nigdy nie odejdzie, chyba, że będzie miał pewność jak bardzo mnie to uszczęśliwi. Nie odpowiadam, przytula mnie bardziej i pyta czy wciąż go kocham. W duchu przeklinam, bo mam wrażenie jakby chciał siąść na moją psychikę i sumienie. Odsuwam się i patrzę mu w oczy odpowiadając ciche "tak", uśmiecha się i kładzie dłoń na moim policzku a ja dodaję, że jako przyjaciela, unosi kąciki ust jeszcze wyżej i całuje mnie delikatnie w czoło. Uwielbiam jego wyrozumiałość.
|
|
 |
Czuję się jakbym była przywiązana do Ciebie. I zupełnie nie wiem jak mam sobie poradzić z tym uczuciem, bo dopóki byłeś przy mnie to tak doskonale prowadziłeś mnie przez życie, a teraz? Teraz Ciebie już nie ma, a ja gubię się niczym małe dziecko. Nie wiem jak mam poprowadzić swoje życie, jak patrzeć na świat bez Ciebie. Muszę chyba na nowo nauczyć się istnieć sama, bez Ciebie, bez serca. To będzie jeszcze trudniejsze, bo chociaż minęło już tyle czasu to ja i tak nie wiem jak mam sobie radzić. Nie potrafię przyzwyczaić się do tej pustki, bo och my przecież, my mieliśmy trwać razem, już na zawsze. Nie, to nie jest sprawiedliwe takie składanie obietnic i ich niedotrzymywanie. Nie można dawać nadziei, nie można rozkochiwać w sobie kogoś kogo się nie kocha. Nie miałeś prawa tego robić, a później mnie zostawiać. Nie miałeś prawa odejść i nie powiedzieć mi jak mam dalej żyć. Pomóż mi jakoś. Jesteś mi to winien. / napisana
|
|
 |
A później przychodzi wieczór i już możesz spokojnie pozbyć się tego udawanego uśmiechu i nie musisz wstydzić się łez. Dobrze wiesz, że to wieczorem tęskni się najbardziej i to wieczorem wszystko mocniej boli. Tak jakby razem z ciemnością przychodziło silniejsze cierpienie. Jakby ból zaprzyjaźnił się z mrokiem. Zamykasz się w pokoju, gasisz światła, włączasz po cichu muzykę i umierasz. Czujesz się fatalnie, a rzeczywistość zupełnie traci na znaczeniu. Dusisz się, zanosisz się od łez i zadajesz sobie milion pytań, na które już nikt nie udzieli Ci odpowiedzi. I codziennie przechodzisz to samo, od nowa, a ból, on wcale nie słabnie. / napisana
|
|
 |
Ktoś pyta co u mnie - Cholera, znowu zakładam kaptur i milczę. Co mam im wszystkim odpowiedzieć? Odmruczenie zwykłego "nic" już nie wystarcza. Biorę głęboki wdech chłodnego powietrza które przytrzymuję w swoich płucach. Boże, co ja mam im powiedzieć? Mam zwyczajnie opowiedzieć o tym co gra na dnie mojej schorowanej duszy? Nie zrozumieliby. Nie są w stanie dostrzec jak każdego dnia moje oczy wołają o pomoc, nie są w stanie zrozumieć dlaczego tak mocno cierpię żyjąc. Oni nie rozumieją, patrzą obojętnie, szepczą, że się zmieniłam. Zakładam słuchawki. Jak mogą mówić, ze się zmieniłam, skoro żadne z tych osób nigdy tak naprawdę mnie nie poznało? Nieważne, przecież opinia innych się nie przejmuję, na horyzoncie pojawia się On. Unoszę nieznacznie kąciki swoich ust a On już wyłapał iskierkę radości w moich źrenicach, odwzajemnia spojrzenie pełne ciepła i uczuć, które tak bardzo podnosi na duchu. Staje obok, rozumie i przytula mnie do siebie a ja czuję, że nie potrzebuję niczego więcej.
|
|
 |
Znam go w całej okazałości. Wiem ile łyżeczek cukru daje do kawy, wiem jaki zapach go drażni. Wiem jak wyglądają jego oczy, gdy są przesączone bólem i tęsknotą a kontrastowo wiem również jak wyglądają jego źrenice przepełnione błogim szczęściem. Wiem o jaki serial ogląda o danej godzinie i co robi, gdy nie odbiera telefonu. Wiem jak bardzo boli go każdy minimetr ciała, gdy wyobijany wchodzi do swojego mieszkania. Wiem jak cierpi z powodu niespełnionej miłości. Wiem jaki jest czuły i wrażliwy pomimo tego, że stara się to idealnie maskować. Wiem co robi by odreagować złość, wiem jak rozsadzają go emocje, gdy któryś z jego przyjaciół wpadnie w kłopoty. Wiem jak boli go bezsilność. Wiem jak bardzo potrafi ranić. Wiem kiedy chodzi spać a w którym momencie cały przepełniony strachem drży. Wiem kim chciałby zostać, kogo chciałby poznać a co w życiu zmienić. Wiem kim był i wiem co zrobił, wiem bo był i będzie całym moim szczęście zamkniętym w jego imieniu, ciału i rozsypanej w proch duszy.
|
|
|
|