 |
|
złe sny w których bywam jako widź...
|
|
 |
|
tyle w głowie mej, że nie mogę zasnąć... ja, noc i moje miasto
|
|
 |
|
Ta, ponure bloki, które ciągną się sznurem
Szaro-bure, nawet w pastelowych barwach
|
|
 |
|
Na spierzchniętych wargach miasta składam pocałunek
Najdelikatniej jak umiem
Wewnątrz betonowych trumien mumie śpią spokojnie
Mojej miłości nikt nie pojmie ...
|
|
 |
|
- Czy wyciągnąłeś z tej rozmowy jakieś wnioski? - Tak, że nie można dopuścić baby do głosu!
|
|
 |
|
-Dzień dobry panu,już pana nie kocham... -Ah, proszę pani. Cudownie pani wygląda jak kłamie...
|
|
 |
|
-On Cię kocha.. -No i co z tego? -I ty go pokochaj.. -Nie. Ja już kiedyś kochałam. Drugi raz nie popełnię tego błędu
|
|
 |
|
A potem zamroziła się. Nie uroniła jednej kropli łzy. Była jak skała. Miała trzeźwe spojrzenie na życie i na siebie. Postanowiła, że już nikt nigdy jej nie zrani...
|
|
 |
|
Uwielbiała o nim mówić. Mogła to robić godzinami a za każdym razem gdy to robiła oczy jej błyszczały a usta same układały się w uśmiech.
|
|
 |
|
Zamknijmy na klucz Wczoraj w nocnej szafce i chodźmy żyć.
|
|
 |
|
- Największe marzenie ?(...) - Żeby cię pocałować. - Nie ma w tym nic śmiesznego - rzuciłam, wciąż wpatrzona w jego oczy, dziękując Bogu, że się nie zająknęłam. - Owszem, ale się zarumieniłaś.
|
|
 |
|
- Prowokujesz mnie. - Powiedz jeszcze raz: 'prowokujesz'. Prowokująco układasz przy tym usta.
|
|
|
|