 |
|
Powoli zbliża się zima. To już staje się tradycją, że każdej zimy odczuwam niebywały smutek. Siedzę na parapecie z kubkiem gorącego kakao i obserwuję spadające na oświetloną ulicę płatki śniegu. Co roku oszukuję samą siebie, że nie brakuje mi przeszłości. Zawsze wtedy dochodzę do wniosku, że naprawdę tęsknię za tym co było. Tęsknię za minionym dzieciństwem, za mnóstwem wspaniałych przeżyć. Brakuje mi tego cholernie.
|
|
 |
|
teraz to ja zacznę być obojętna. będę mijać Cię patrząc prosto w oczy i uśmiechając się szyderczo , pokażę Ci , że jestem silna. nawet jeśli w środku miałoby mnie rozpierdalać , nie dam Ci tej satysfakcji , że mnie zraniłeś. przeżyj to sam , frajerze.
|
|
 |
|
wiem, że nie przestałeś mnie kochać. że mimo wszystko, spotykając mnie w szkole i tak spojrzysz w moją stronę. wiem, że nie jestem dla Ciebie nikim i wciąż coś Cię do mnie ciągnie. widziałam twoje łzy w oczach, widziałam jak cierpisz, obserwowałam z jaką miłością mnie tulisz i całujesz, jak o mnie walczyłeś i starałeś się, żeby nic między nami się nie zniszczyło. nie wmówisz mi, że to nie była miłość i o mnie zapomniałeś.
|
|
 |
|
nie lubię weekendów , wolę chodzić do szkoły. przynajmniej wtedy odrywam się od myśli o Tobie i mogę przez chwilę nosić na twarzy sztuczny uśmiech. a potem wracam do domu , zrzucam torbę , kładę się i znów płacz i cierpienie.
|
|
 |
|
bo lepiej pokazać wszystkim, że ta cała sytuacja mnie bawi, niż totalnie rozpierdala.
|
|
 |
|
Staram się zaakceptować siebie, choć nie wychodzi mi to zbyt dobrze. Staram się tak nie awanturować, choć wiem że nie umiem, ale staram się. Próbuję nie myśleć o Tobie, a przecież wiem, że i tak to mi nie wyjdzie. Ale próbuję.
|
|
 |
|
pocałuj mnie mocno, zanim odejdziesz;
pragnę tylko, abyś wiedział, że jesteś,
kochanie, najlepszy.
|
|
 |
|
nacechowana strachem z powodu kolejnego poczucia braku kontroli
a wystarczyło zobaczyć cię tylko raz i to tylko przez ułamek seukundy.
katuję się całkiem celowo słuchając ładnych i smutnych, ale nie martw się, naprawdę
wiesz przecież dobrze, że zawsze kochałam budzić się późno i kłaść spać o świcie.
chcę żebyś wiedział - nie myślę już jak do niedawna,
że nikt nie jest w stanie wyobrazić sobie jak przejebanie się czuję
i w jak przejebanej sytuacji się znajduję;
oddzieliłam raz na zawsze solipsyzm od indywidualizmu i chyba mogę cię prosić
byś nigdy więcej nie mylił egotyzmu z egoizmem.
może nie zauważyłeś, ale zawsze robiłam wszystko, by być dla ciebie altruistką.
największą podłością świata jest bez wątpienia fakt, że kosmos bezczelnie pozwala nam
korzystać z magii tylko po to, by po chwili jej cena okazała się zdecydowanie za wysoka.
|
|
 |
|
z ludźmi tak jest zawsze, wiesz? że popłaczą, popłaczą, ale w końcu przejdzie im i zapomną. z jednej strony
to i dobrze, bo ileż można ciągle przeżywać, jednak jeśli się głębiej zastanowić to cholernie straszne, że
wszyscy tak szybko wymazują z pamięci coś, przez co wylali dawniej tyle łez i co było dla nich niegdyś
ogromnie ważne, jeśli nie najważniejsze na świecie
|
|
 |
|
ciało może być jedynie chwilą, zaledwie dopełnieniem, jest więc tutaj najmniej istotne;
w tym wszystkim chodzi po prostu o oddanie serca, umysłu i wnętrza -
uczuć, emocji, myśli i duchowych uniesień,
o stuprocentowe odsłonięcie wszystkich pragnień i totalny brak zawstydzenia ich nagością,
o zupełnie bezwarunkowe podarowanie ich drugiej osobie.
o bycie jednością w sposób metafizyczny. o wspólne picie wina, jedzenie czekolady,
pogonie za uciekającym autobusem i pocałunki w czoło.
|
|
|
|