 |
|
czym bardziej boli miłość, tym lepszy ma smak - burza
|
|
 |
|
zostawiasz za sobą dotychczasowe błędy, to ma być całkiem nowe perfekcyjne ognisko
|
|
 |
|
"Ryzykowna gra w labiryncie zła się toczy,
gdzie kłamstwo wiedzie prym, a prawda kole w oczy
lepiej licz się z tym jeśli w chodzisz w jej macki
na wielu kolegów może dwóch nie ma maski
co drugi rzetelny w niejednej sytuacji
prędzej ochroni siebie, ciebie wpierdoli w potrzaski"
|
|
 |
|
I'm living on such sweet nothing.
|
|
 |
|
wszystkim chciałbym być, wszystko przeżyć, połączyć w sobie najdziksze sprzeczności, aż pękłbym wreszcie.
|
|
 |
|
mijają tygodnie, jednego dnia jest lepiej, innego gorzej, jakoś się plecie. nie najlepiej, ale jakoś. tylko niczego nie da się zapomnieć. po prostu nie da.
|
|
 |
|
można milczeć i milczeniem ranić kogoś.
|
|
 |
|
i wiem, że nie nauczyłem jej niczego oprócz bycia suką
|
|
 |
|
i chyba jest ciemno i on miał tu ze mną być
|
|
 |
|
cały dzień chlania browarów otwiera Cię dużo bardziej niż ciepłe dłonie psychoterapeuty albo wspólny różaniec
|
|
 |
|
bo chcę z tobą poprzebywać. jeszcze parę dni. za wszelką cenę. pomimo, że mnie
bez przerwy okłamujesz. w sumie, to okłamuj mnie dalej. wciskaj mi najgorszy kit na
świecie. nie chcę nic oprócz twoich farmazonów. oprócz twoich bajek. oprócz twojego
udawania dorosłej. szukania dziury w całym. pragnę, byś mnie bez przerwy wkurwiała.
|
|
|
|