 |
|
choć brak mi tchu, brak mi śliny, wypłukuję witaminy, pragnę więcej dopaminy, chcę coś, o czym zapomnimy
|
|
 |
|
gdyby sperma świeciła, twoja dupa wyglądałaby jak Las Vegas
|
|
 |
|
możesz spać z moim wrogiem, spuszczaj wzrok gdy mnie mijasz. baw się dobrze dziewczyno, aż Ci spłynie makijaż
|
|
 |
|
mamy paletę wyborów i tylko jedna próbę i nazbierało się wrogów przez to że prawdę mowie
|
|
 |
|
grałeś nie fair, ja też zagram bez reguł, szczerze się uśmiechnę w dniu Twego pogrzebu
|
|
 |
|
znam ludzi którzy skrytykują Cię z zazdrości bo sami patrząc w lustro widzą wątpliwości
|
|
 |
|
mogę zazdrościć sześciu cyfr milionerom, ale suma szczęścia i tak zawsze wychodzi na zero
|
|
 |
|
najchętniej popełniłabym samobójstwo, chociaż to też mogłoby mi nie wyjść, trafiłabym na wózek albo reszta życia w psychiatryku. masz lek na nienawiść do siebie? na wytykanie wad, kaleczenie się i sprawianie bólu? nie mam już ochoty pokazywać się ludziom, po co? niech żyją spokojnie, w zasadzie to nie umiem nic, jestem nikim i nie mam żadnej wartości, gorzej być nie będzie, prawda? głos przypomina drapanie gwoździem o blachę, skóra jest sucha a figura zniekształcona, jest tyle ideałów, po co takie ścierwo ma żyć. ~`pf
|
|
 |
|
dlaczego nikt mnie nie pyta czy za Nim tęsknię? ~`pf
|
|
 |
|
Już mi lepiej. Odpuściłam sobie Ciebie. Przestałam zasypiać z myślą o Tobie. Już nie czekam. Stałeś się obojętny, zupełnie niepotrzebny. Nie chcę Cię. W końcu przestałeś dla mnie istnieć. Nie jesteś moją codziennością, moim być albo nie być. Nie nazwę Cię wszystkim tym, co mam, bo przecież nigdy Cię nie miałam, i wiesz - jakoś nie żałuję. [ yezoo ]
|
|
 |
|
tu rosną zła kwiaty, wóz albo przewóz, niosą łzy a nie radość, wyjdź tym faktom naprzeciw
|
|
|
|