 |
Mam tu serdecznych ludzi i ich pomocną dłoń
To jak sąd ostateczny, rodzisz się i umierasz
|
|
 |
To dal mojej ferajny, to dla tych kilku gości
Jeśli mówisz już o nas, nie mów o moralności
|
|
 |
Wciąż poprzeczkę wyżej pcham,
Więc daj mi bity, a ja daję słowo
|
|
 |
Mówię o tym jak jest, choć nie ma się czym szczycić
Dywan prawdy utkany zawsze z najgrubszej nici
Może w końcu się uda i pokocham to życie
|
|
 |
Wiedz, że pieprzę tych wszystkich moich pseudo znajomych
Przejechałem się na nich, teraz to się uśmiejesz
Jeden twierdził, że co dzień pił za moją nadzieję
|
|
 |
Niby się uśmiecha, niby jest szczęśliwa, niby mówi każdemu że jest ok, to tak na prawdę rozpierdala ją od środka
|
|
 |
To życie jest nasze, nie spierdolmy go.
|
|
 |
To koniec? Dla mnie to się nawet kurwa porządnie nie zaczęło.
|
|
 |
Możesz być pewna, że serio Cię traktuję.
Jestem, bo kocham i Cię potrzebuję.
|
|
 |
Umiem wszystko idealnie spieprzyć!
|
|
 |
Niby wszystko na serio, a nic na poważnie
|
|
|
|