 |
|
to tak jak z wstrzykiwaniem sobie morfiny. na początku narkotyk poprawia humor, przez niego czujemy się wspaniale, a przynajmniej tak nam mi wydaję. jednak po dłuższym jego zażywaniu nie przynosi już radości a smutek i ból rozrywający cały organizm. tak samo było z Tobą. teraz to Ty jesteś moją morfiną.
|
|
 |
|
w dzień, kiedy mnie porzuciłeś urodziło się tysiące dzieci a dwa tysiące uzna go za najszczęśliwszy w ich życiu.
|
|
 |
|
najgorsze jest to, że jednego dnia okazujesz mi jak bardzo mnie nienawidzisz, lecz potem piszesz, że jestem najważniejsza i że mnie kochasz. wybacz ale to boli. nie moja wina, że jesteś tak mało ustabilizowany uczuciowo.
|
|
 |
|
istnieje, bo przecież nie żyję. żyć w świecie, którego nie jesteś częścią jest niedorzecznością.
|
|
 |
|
kocham cię, za każdą łzę, którą wywołałeś. za każdą chwilę radości. za każde przytulenie. za każde muśnięcie mych ust. kocham cię za wszystko i za nic.
|
|
 |
|
kocham cię, choć każde wspomnienie o Tobie wywołuje u mnie łzy.
|
|
 |
|
i wiem, że czujesz coś do mnie, że mnie kochasz. jednak boisz się to okazać. wolisz żyć w tym swoim świecie w którym najważniejszą częścią jest obojętność.
|
|
 |
|
mam swój grzejnik. nie z temperaturą 36.6. nie ma nóg, nie ma rąk, nie ma serca. ale wiesz co? w porównaniu do Ciebie nie zadaję mi bólu. i to jest najważniejsze.
|
|
|
|