 |
|
Zbyt mnie rozczarował, żebym teraz potrafiła z nim rozmawiać. Kocham go, ale nie mogę spojrzeć w oczy, bo wtedy przypominam sobie to całe cierpienie, które mi zagwarantował./esperer
|
|
 |
|
Podobał mi się jego zapach. Zapach, który sugerował, że wszystko może się zdarzyć.
|
|
 |
|
Najpiękniejsze brązowe oczy świata spotkały pustkę w błękitnych oczach.
|
|
 |
|
Są sprawy, których sama sobie nie wybaczam, więc nie proś żebym zapomniała o Twoich błędach./esperer
|
|
 |
|
'Teraz już chciałabym tylko, żebyś żałował. I żebyś tęsknił. Żebyś pamiętał. Niech Cię to niszczy."
|
|
 |
|
Gdybyśmy wrócili do siebie nawet teraz, to pamiętaj że nie byłoby tak samo. Każde z nas wypominałoby błędy jakie wzajemnie robiliśmy. / fuckyouwhore.
|
|
 |
|
Myślę, że pewne sprawy się już po prostu nie poukładają, serca nie zrosną, a rany nie zabliźnią. Ty nie zapomnisz, a on Cię nie doceni dopóki nie straci./esperer
|
|
 |
|
"I czuję, że wszystko co było przedtem już nie istnieje
Myślę, ze jesteśmy stworzeni dla siebie! "
|
|
 |
|
Przeraża mnie fakt, jak bardzo się oddalamy. Jak budzimy się, już nie obok siebie i jak zaczynamy każdy, nowy dzień bez siebie. Jak przestajemy się uzupełniać. Naprawdę nie mogę, a nawet nie potrafię zrozumieć tego jak jest, tego jak w tak krótkim czasie zmienia się wszystko to, w co przecież nieugięcie wierzyło każde z nas. Dlaczego nadal tracimy to czego potrzebujemy najbardziej, i zwyczajnie nie potrafimy zrobić już nic? Dlaczego? To nie kwestia poddawania się, czy bezwładnego upadania na deski, nie, to nie to. To tak jakby odpuszczanie sobie siebie, ze świadomością, że mimo to, osobno nie damy sobie rady, że momentalnie wszystko inne straci na znaczeniu. Oddalamy się od tego, co ponoć jeszcze wczoraj było tak istotne, tak ważne, co jeszcze wczoraj miało sens. Stajemy do siebie plecami, i już nie potrafimy się odwrócić. Nie potrafimy tego wszystkiego naprawić. Nie potrafimy walczyć. Walczyć o to co nam pozostało.. walczyć o Nas samych. / Endoftime.
|
|
 |
|
i pierdolić każdy dzień, który wolałeś spędzić u jej boku .
|
|
 |
|
niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę niech umrę /black-lips
|
|
|
|