 |
|
łzy nieustępliwie gilgotały ją w policzki i brodę. nie miała jednak siły się uśmiechnąć.
|
|
 |
|
olewasz mnie ciepłym moczem nie zapewniając nawet, że to zwykły deszcz.
|
|
 |
|
- Gdybyś miała stopy, nosiłabyś skarpetki.
- Przecież noszę skarpetki.
- W takim razie po co ci stanik?
|
|
 |
|
Coś poszło nie tak.
Za najnormalniejszych uważam ludzi, którzy za wzór mają martwych ćpunów.
Wciągnij nosem sproszkowane śmieci, zmiksuj jakieś gówno i wstrzyknij je sobie do oka. Świat będzie wtedy dużo ciekawszy. Będziesz leżał w spazmach po środku swojego kolorowego życia pełnego różnokształtnych pigułek i soków żołądkowych. Ja przyjadę którymś z szarych autobusów i spróbuję Ci pomóc. Nie pomogę. Tobie nie da się pomóc.
I to ma być najlepsze co mogłam wybrać?
|
|
 |
|
what i can't rock, i roll ; D
|
|
 |
|
odpadki życia. spaliny uczuć. sztuczna powierzchnia.
|
|
 |
|
ah, dżastin, tak cię kocham, że zaraz jebnę cię w tą pierdoloną wypudrowaną dupę.
|
|
 |
|
wyobrażałam sobie ciebie z różnymi dziewczynami, i wiesz co? ze mną było ci najlepiej.
|
|
|
|