 |
|
z perspektywy Jego ramion wszystko wydawało się lepsze. powiedzmy te płatki śniegu nie były puchem lepiącym się do ubrań, a wyimaginowanymi gwiazdkami, które opadały Mu na włosy. stawanie na palcach kończyło się całusem, a nie pudłem spadającym z regału na głowę. niemiecki przestał być nie do przejścia, gdy między licznymi regułkami, rzucał różniące się pytanie - z propozycją pójścia do kina, czy gdziekolwiek. Jego bluzy w mojej szafie, perfumy na półce pasowały równie perfekcyjnie jak On sam w moim sercu. teraz, kiedy noce utożsamiają się z ciepłym kakao i romansidłem w którym szukam naszych imion, zastanawiam się, jakim prawem zabrano mi to lepsze życie.
|
|
 |
|
- Gehen wir in den Tennisclub? - Tut mir leid, ich kann nicht. Ich muss Mutti helfen. Gehen wir schwimmen? - Tut mir leid, ich kann nicht. Ich muss joggen gehen. Gehen wir in den Park? - Tut mir leid, ich kann nicht. Ich muss zu Tante Olga fahren. - Gehen wir in den Park?! - Bartek, pytałeś już. - Będę namolny. Będę pytał, aż się zgodzisz.
|
|
 |
|
Dziś najbardziej cenię jej ciepłe spojrzenie, choć na dzień dzisiejszy jest tylko wspomnieniem
|
|
 |
|
I pokochasz je mocno, potem sam je poznasz. Na nocnych spacerach, tych do wschodu słońca.
|
|
 |
|
Jestem tym kim jestem, nie zmieniam się pod byle pretekstem.
Owszem, każdy ma swoje jazdy, przecież nie każdy czyn musi być rozważny
|
|
 |
|
dziękuję za 700 obserwowanych, jesteście najlepsi ! :*
|
|
 |
|
Wzrokiem mogłaby oszraniać szampana
|
|
 |
|
Nie chce drętwych filmów, błagam poezje tez zostaw, pokaż mi Wrocław, jakieś miejscówki na mostach
|
|
 |
|
Oddycham, a powietrze wbija w płuca ostrza,
księżyc rozpływa się pośród bólu doznań
|
|
 |
|
Nie chcę kosmosu bez planet i nocy bez gwiazd, nie chcę grać muzyki bez duszy, bez nas
|
|
 |
|
Chcemy wierzyć już, chcemy być sobą na zawsze znów
|
|
|
|