 |
|
powiedziałabym że tęskniłam, ale przecież prosiłeś o szczerość. / smacker_
|
|
 |
|
zagramy teraz w grę, w której ja ustalam reguły. / smacker_
|
|
 |
|
gdybyś spytał co czuję nie odpowiedziałabym ani, że cię kocham, nienawidzę, albo, że boli mnie głowa. odpowiedziałabym "boję się, wiesz ? tak kurewsko się teraz boję.." / smacker_
|
|
 |
|
gdzie byłeś , kiedy tonęłam we łzach?gdzie byłeś, kiedy potrzebowałam przyjaciela?gdzie byłeś, kiedy moje serce wołało? gdzie byłeś , kiedy upadałam po raz kolejny ? gdzie byłeś , kiedy nie mogłam zasnąć ? gdzie byłeś , kiedy skaleczyłam palec ? gdzie byłeś , kiedy wiatr mocno wiał mi w oczy ? gdzie byłeś , kiedy ciemne mury bloków stawały się domem ? gdzie byłeś , kiedy nie miałam już sił biec dalej ? gdzie byłeś , kiedy było mi zimno? gdzie byłeś , kiedy butelki po wódce wypełniały moje szuflady ? gdzie byłeś , kiedy siwy dym unosił się z uchylonego okna moje pokoju ? gdzie byłeś , kiedy nadgarstki zaczynały zdobić szachownice ? gdzie byłeś , kiedy zaczynałam przeklinać ? gdzie byłeś , kiedy Twoją ukochaną niszczyło życie ? gdzie byłeś , kiedy po prostu Cię potrzebowałam ? nie chce wiedzieć gdzie wtedy byłeś . wystarczy mi fakt , że na to wszystko pozwoliłeś i mnie zostawiłeś . na swój sposób umiem żyć bez Ciebie i nie chce tego zmieniać.
|
|
 |
|
zmieniło się tylko to, że wokół leży więcej chusteczek, znam na pamięć więcej tekstów smutnych piosenek i jest trochę ciężej. nic poza tym. / smacker_
|
|
 |
|
- nie chcę. nie chcę tego czuć. - wyjęczałam Mu wprost w twarz desperackim tonem i łapiąc w dłonie Jego bluzę, odsunęłam Go minimalnie. - nie chcę Twojego zapachu. nie chcę czuć tych dreszczy na karku za każdym razem, kiedy mnie dotkniesz. i tej miłości, również. mam dość tej woni. dosyć rzekomego, złudnego szczęścia. - wybełkotałam na jednym wdechu. - zrobię wszystko byś zechciała to czuć. - po czym bezpruderyjnie wykorzystując swoją siłę, przyciągnął mnie do siebie. trzymając w żelaznym uścisku, całował, nie tyle, co dając na nowo poczuć tę miłość, a uzależniając mnie od niej.
|
|
 |
|
przepraszam, jak? jak to nazwałeś? miłość? w słowniku synonimów do "bestii" znalazłam jedynie brutala, potwora, poczwarę, ale nie, nie miłość. zapamiętam, brzmi przyjaźnie.
|
|
 |
|
coś we mnie pękło na widok kumpla, który zaciskając butelkę wódki w dłoni, nalał trochę do kwiatków postawionych na grobie znajomego z krótkim "rok temu nikt sobie nawet tego nie wyobrażał. stary, Twoje zdrowie. cholerny rok temu piliśmy jeszcze razem".
|
|
 |
|
zgasłam, równie nagle jak ta żarówka. coś poszło nie tak. w jednej sekundzie, z krótkim brzękiem rozprysnęłam się na malutkie elementy. przestałam świecić. już nie wołałam o pomoc, już była cisza, wyłącznie cisza. w grobowym milczeniu, zniszczona, zmiażdżona rzeczywistością, przestraszona, trzęsąc się, patrzyłam za odchodzącą miłością.
|
|
 |
|
Bądź moim Słonkiem, Kotkiem, Miśkiem, Skarbem, Kochaniem, czy kim tam chcesz, ale " moim " ! < 33
|
|
 |
|
Przez dziurkę od klucza podglądam jak bawi się szczęście. Pije wódkę, pali cygara i śmieje się cynicznie ze wszystkich samotnych.
|
|
 |
|
krzyczę, nie wydając z siebie dźwięku. wykrzykuję twoje imię, wołam o pomoc. czuję, jak pętla zaciska mi się na szyi. dusi mnie i nie mogę złapać oddechu. kolejna rana nie przestaje krwawić. i to we mnie milknie, jedyny odważny głos, którym umiem się do ciebie zwrócić. zostało tylko echo, wciąż nieme łkanie. chodź tu. uratuj mnie. / smacker_
|
|
|
|