 |
|
trzeciego dnia pośród zimna i śniegu dosięgnął ją jeden jedyny promyk słońca, chwyciła się go tak mocno jak można się chwycić nadziei i pomyślała, że może właśnie to musiało się stać. musiała doświadczyć burz, by wreszcie spotkało ją coś dobrego./whoami
|
|
 |
|
Miałaś nie płakać, miałaś być twarda
Co z Tobą jest
Miałaś nie tęsknić, miałaś już nie śnić
Zapomnieć mnie
Miałaś nie płakać, świat poukładać
Żeby miał sens
Łatwo mówi się - ja wiem/Bracia "Po drugiej stronie chmur"
|
|
 |
|
całe życie wierzyłam w siłę kobiet, w stalową maskę - wiesz taką tarczę, wszystko się wali, wokół same zniszczenia a pośrodku ona, kobieta zdolna znieść wszystko, nie pokazująca strachu, smutku, słabości.niezłomna, niepokonana. dopóki któregoś dnia siostra nie pokłóciła się z chłopakiem. po kilku dniach jej oczy były tak smutne, tak strasznie smutne, że każdy by jej pożałował. czuję to. właśnie teraz czuję to na własnej skórze, na własnych oczach. nie mogą przestać płakać. serce nie może przestać boleć. ciało nie może przestać się trząść. teraz wiem, że to co najbardziej buduje, najbardziej też niszczy. pieprzona miłość./whoami
|
|
 |
|
świat mi się zawalił wiesz? tak nagle z dnia na dzień. jest we mnie tyle smutku. wycieka ze mnie, leje się ze mnie. leje się strumieniami./whoami
|
|
 |
|
brak snu to kara za to jacy jesteśmy./Jopel&Komar
|
|
 |
|
Śnią mi się sny, w których zostaję sam
Bo ci, których kocham nie chcą mnie znać
Ci, których znałem odeszli w niepamięć
Nie przynosi ulgi ulubiony kawałek
Wyłączam radio, cisza każe mi myśleć
Łzy cisną się same, w myślach mam modlitwę
Boże, daj mi jeszcze trochę wiary
Wątpię w cel podróży, pogubiłem mapy
Nie mam siły iść, nie mam siły biec
Nawet gdybym miał, to nie wiedziałbym gdzie
Wskaż mi drogę, podaruj mi siłę
I wybacz mi proszę, to że w Ciebie zwątpiłem
Zła droga jest zawsze złą drogą
Wybaczenie jest zawsze wybaczeniem
Zwątpienie jest tylko zwątpieniem
Ja wątpię we wszystko, jestem tylko człowiekiem
/Diox"Wątpie2"
|
|
 |
|
drogi są kręte w zaułkach pokoi głosy
wracają w nocy, dreszcz od zimnej rosy
I śpiew drozda co niósł się w niebogłosy
Zabiłem drozda gdy skończył pieprzyć głupoty
z miłości..
/Rover
|
|
 |
|
Nie wiedział co potrafi zrobić kobieta w złości, nie taka zwykła kobieta i nie taka zwykła złość. Kobieta kochająca do utraty tchu, której wbito nóż w serce. Złość zrodzoną z bezgranicznej miłości. Nie ma dla niej barier nie do pokonania. Choćbym miała przegryźć sobie żyły nie poddam się./whoami
|
|
 |
|
jeszcze gdzieś jesteś. gdzieś przy porannym wstawaniu. między śniadaniem, a obiadem. kreską, a setką. gdzieś między wtorkiem, a środą. gdzieś czasem przemkniesz między myślą o kąpieli, a sprzątaniu. gdzieś czasem wpadnie przed oczy slajd z naszych wspólnych dni. jesteś czasem gdzieś w przepływie krwi, w tętnicy szyjnej. czasem czuję Cię gdzieś pod skórą, gdzieś pod paznokciami, za uchem, między wargami. czasem gdzieś się przypomni jakiś ułamek sekundy przy Twoim boku. ale z dnia na dzień jest Cię mniej. z dnia na dzień się zaciera Twoja postać i to że byłeś przy mnie. w końcu zapominam, tak lepiej, naprawdę tak jest znacznie lepiej. /bm
|
|
 |
|
otwieram okno, słyszę jak deszcz obija się o rynnę. nie wiem czego chcę, ale chcę tego bardzo mocno. ,,nie myśl, wyluzuj, pamiętaj, żadnych emocji, nie rusza cie to'' przewijam w myślach raz po raz. tak tak, srały muchy będzie wiosna. tłumić emocje jest łatwo, łatwo ich nie pokazywać, łatwo sprawiać pozory. tylko nie łatwo ukryć tego wszystkiego w pustym pokoju, przepalając godzine za godziną fajkami. nie łatwo czasem nie myśleć, nie potrzebować. każdy potrzebuje, bliskości, słów, uniesień, albo zwykłej, zwyczajnej pustki. nie potrzebujemy tylko trudnych myśli, trudnych wspomnień, tych emocji, tęsknoty. nigdy nie dostanie się tego co akurat by dało ukojenie, chwile spokoju. zawsze kurwa musi być jakieś ,,ale''. no kurwa zawsze. /bm
|
|
 |
|
są takie osoby, które zawsze będą mieć takie miejsce w naszym życiu, że mimo upływu lat, mimo tego, że ktoś na ich miejsce już wprowadzał się i wyprowadzał wielokrotnie, mimo słów i wydarzeń, zawsze pojawiając się ponownie wywołują ten sam dreszcz. ten sam, jak za pierwszym razem. muśnięcie dłoni, zatopienie się w tych ramionach i to samo stado trzepoczących motylków w brzuchu. taki człowiek, z którym spędzasz chwile, dzień i znów wszystko wraca. tak niebezpiecznie wywracając wszystko. i nie ma obietnic, są tylko słowa, wspomnienia, przyznanie się że się trochę tęskni. i niby nie powinnam mieć żadnych złudzeń, to tylko ulotny moment. ale nie, ja siedzę naćpana jak cholera i patrzę na to zielone kółeczko przy jego nazwisku. czekam, nie pisze, nie odzywa się. schodzi z fejsa, a ja patrzę, nie ma go, minutę,5, 22, 58. znów jest, znów nie ma. czekam, kurwa, bez sensu, ale wciąż czekam. amfetamina robi swoje, trzyma w rydzach, daje siłę, mam być twarda, ale myślę i jednak kurwa czekam. /bm
|
|
|
|