 |
|
Płakać na pewno nie będę, ale jeśli zdarzy się tak że pójdę dziś z tobą opijać ten ślub to ci kurwa pokaże co znaczy być zazdrosnym.
|
|
 |
|
Ten głos nie daje spać po nocach, muszę myśleć. Mogę krzyczeć i krzyczeć to niszczy mi psychikę, Mogę płakać i płakać w to samo miejsce wracać. To labirynt bez wyjścia i już się przyzwyczajam,
|
|
 |
|
Siedziała na balkonie i patrzyła się w niebo, wiatr bawił się jej włosami. Myślała o nim.
|
|
 |
|
To nie tak, że jestem bezuczuciowa. ja kiedyś czułam, kochałam i płakałam nocami wlepiając swe gałki oczne w ekran telefonu, ale zostawił mnie... A ja zostawiłam serce w nim.
|
|
 |
|
Ty. Tak, do Ciebie mówię. Ty pójdziesz ze mną na spacer. Zaprawdę, powiadam Ci.
|
|
 |
|
I nie będę sobie obiecywać: nigdy więcej się nie zakocham. Bo i tak się zakocham. Po prostu będę czekać na właściwego chłopaka. I nie popełnię po raz kolejny tego samego błędu. Teraz będę uważać.
|
|
 |
|
Nie umiem flirtować, na przerwach wole jarać szluga i grać z chłopakami w karty i śmieje się najgłośniej w szkole... Ale mimo to chce żebyś wiedział że gdzieś tam, jestem słodką dziewczynką, która marzy i chce być szczęśliwa .
|
|
 |
|
Siedziała w wannie pełnej piany ze słuchawkami w uszach. Nuciła pod nosem, że ma wyjebane, ale w sercu czuła, że jest najsamotniejszą osobą na świecie.
|
|
 |
|
Chciałabym z czystym sumieniem, spojrzeć Ci w oczy, uśmiechnąć się i głośno oraz całkowicie szczerze oznajmić że już mi nie zależy. Chciałabym.
|
|
 |
|
możesz się na mnie złościć i wyrzucać za każdym razem kiedy wpadam do Twojego pokoju z ledwo słyszalnym przekleństwem na ustach. kiedy podnoszę do góry żaluzję i zrzucam z Ciebie kołdrę. kiedy drę japę z powodu kolekcji puszek na parapecie i zapachu wódki roznoszącego się po pokoju. kiedy zmuszam Cię do wstania z łóżka i wynurzenia nosa poza dom. możesz krzywo na mnie patrzeć i rzucać we mnie poduszkami, ale nie pozwolę Ci na spieprzenia sobie życia przez laskę, która nie jest warta Ciebie i Twojego serca, którego tak bardzo się wyrzekasz. nie. będę to powtarzać milion razy na dzień, aż w końcu wyryjesz to sobie w swojej łepetynie z wykrzyknikiem na końcu zdania.
|
|
 |
|
Emanowała namiętnością skroploną winem - wiem, że pachniała jak Paryż, choć nigdy tam nie byłem
|
|
 |
|
Tak wiem. Jestem jedną z tych, które potrafią w ciągu jednej rozmowy pożegnać się 15 razy.
|
|
|
|