 |
Zaciśniętą mam pięść dla tych, co w ciągłej walce,
Dla tych, którzy odeszli w górze dwa palce
|
|
 |
Niosę światło tym , którym wygasło ...
|
|
 |
I nie mów " przepraszam " , patrząc mi w oczy . Bo to kłamstwo , ono najbardziej boli , bo jak można " przepraszać " wiedząc ,że nadejdzie koniec ...
|
|
 |
Naprawdę ciężko było mi żyć z tym ,że już Nas nie ma i jesteś z kimś innym. Że ktoś inny Cię przytula i całuje , ociera twoje łzy , gdy Ci smutno i wstyd. Straciłem cały świat , coś we mnie pękło , gdy powiedziałaś , że to koniec i żebym sobie szedł . Pękło me serce na pół , nie czułem smutku , ale czułem straszny ból w środku , bo żaden lek nie pomoże mi , a ja muszę dalej z tym żyć. Wątpię czy kiedykolwiek zapomnę , bo przecież codziennie przechodzisz obok mnie. Wątpię ,że przestanę kochać , bo tylko Ciebie kochałem szczerze i bezwarunkowo. Wątpię w siebie , chyba to mi nie przejdzie , będą musiał iść przed siebie , wiedząc ,że nic mnie nie czeka ,a jutro będzie gorzej i beznadziejnie...
|
|
 |
"i nawet kiedy płaczę to te łzy zamarzają,
bo w środku jestem zimna jak upadły anioł.
czasem myślę , że zdechłam i jestem w piekle,
śni mi się , że się wieszam - albo kurwa nie śpię.
mam bezsenne noce .. "
|
|
 |
Siadaj ze mną zabiorę cię tam
gdzie kończy się rap, i kończy się świat.
|
|
 |
Mam kogoś dla kogo to wszystko robie, mam kogoś za kogo mogę wskoczyć w ogień, za kogo mogę zapłacić tym co drogie.
|
|
 |
Aż do końca od początku, zawsze z tymi, co w porządku .
|
|
 |
Prawdziwych przyjaciół na palcach ręki zliczę , oni gdy odejdę zapalą na grobie znicze , z nimi melanżuję , razem z nimi liczę , o lepszą przyszłość walczę , z nimi fałsz niszczę.
|
|
 |
2. Ten kolo wraca po trzech latach,
No bo chce odnaleźć po to, żeby być razem
Kłopot to nie facet z nią
Co, miała tu czekać aż tamten się ogarnie?
Tak łatwo nie ma, jak wiesz
On sobota, ten sam klub gdzie ją poznał
Wypił już kilka stów, kiedy weszła ona
Wstał, chciał podejść, pocałować, lub przytulić chociaż
Może to znieczuli mu tą pustkę od środka
Ale gdy już podchodził, spojrzała mu w oczy,
Jakby go nie znała, choć pamiętała o tym, co zrobił
Myślał, że Anglia jakoś załagodzi,
A Anglia dała jej czas, by część zagoić z ran
Wrócił do baru sam i się upił patrząc, jak ona się tuli w czyjeś ramiona
Na złość? Nie bardzo, bo tamten typ to jej mąż
On nim mógłby być, gdyby nie wyjechał stąd
Wyszedł z klubu, raczej wybiegł, gubiąc bluzę Fubu
Wpadł na ulicę, potrąciło go srebrne BMW
Zmroziło mu serce, że zginął
Nikt nie podszedł, czemu?
Został sam, krzycząc: "Nie zostawiaj mnie samemu"
|
|
|
|