 |
|
tamtego dnia, wybrałam się na spacer, w towarzystwie kolegi, z sercem na ramieniu. podobał mi się, właściwie byłam zauroczona jego zachowaniem, niebieskością oczu, które patrzyły na mnie, z troskliwością. po raz kolejny, tego uroczego popołudnia, obdarzył moje patrzałki, takim spojrzeniem. nie powstrzymałam się, pełna lęku, zbliżyłam moje usta, do jego różowych warg. całował mnie delikatnie, próbując przewidzieć, to o czym myślę. wpiłam się w nie, z większą siłą i olbrzymią czułością, ale oderwał mnie od siebie. - ' kocham Cię ' - powiedział. i zawsze będę kochać.
|
|
 |
|
z niecierpliwością czekam na ten dzień, gdy bez najmniejszych konsekwencji, wypiję pół litra waniliowej wódki. będę czuć alkohol, krążący w moich żyłach, to jak powoli uderza mi do głowy. zapalę papierosa, mój stan pogorszy się, powtórzę tą czynność jeszcze wiele razy. w trakcie powrotu do domu, połamię czarne, wysokie szpilki, na nierównym chodniku i zdrapię przy tym, czerwony lakier z paznokci, porwę krótką sukienkę, ledwie przekręcę klucz w drzwiach, mego mieszkania i po zamknięciu, zasnę w przedpokoju.
|
|
 |
|
czekolada, równie gorzka jak ja.
|
|
 |
|
mała dziewczynka, zakochana bez pamięci i chłopiec, niegrzeczny, nieprzyzwoity, lecz kochany. widywali się codzień, pisali słodkie esemesy. nie byli razem, jednakże było to kwestią kilku, maksymalnie kilkunastu dni. chodzili na romantyczne spacery, całowali się namiętnie, często była cała w śniegu, przez urocze zabawy. po tym wszystkim, miał czelność pocałować, jej koleżankę, dobrą kumpelę. a ona idiotka, robiła to z uśmiechem na ustach, chociaż była zajęta. idiotka i egoista.
|
|
 |
|
nie cofnę czasu, jednakże chciałabym by wszystko co mamy, doskonale pasowało do siebie. by dwa przeciwieństwa, przyciągały się tak idealnie, jak dotąd. moje krągłości z Twoimi wystającymi żebrami, oczy brązowe z niebieskimi, maleństwo z olbrzmem, opanowana z wariatem. marzę by, dosłownie całość, wyglądała tak jak dziś, perfekcyjnie.
|
|
 |
|
obiecałam, że nie zmienię się, dla żadnego faceta. istotnie, nie dotrzymałam danego słowa. opętał mnie, namówił, na wypicie kilku kieliszków, wspólne zapalenie. chciałam mu dorównać. nosiłam krótkie spódniczki, bo o to prosił, imprezowałam, nie martwiąc się, konsekwencjami wszystkiego. po paru miesiącach porzucił mnie jak laleczkę Barbie. z nieśmiałego chłopca, niepoprawnego marzyciela, stał się tyranem. stracił wszystko. od najwierniejszych przyjaciół, po swoją ukochaną. umarł w sercach wielu bliskich. zatracił się, w szarej codzienności, alkoholik.
|
|
 |
|
Poszukuję magicznego kleju, który sklei moje rozłamane, na milony części serce. Kupisz mi go? Dziękuję.
|
|
 |
|
uczyłam się na sprawdzian. nagle usłyszałam sygnał przychodzącej wiadomości. znudzona podniosłam telefon oczekując kolejnej wiadomości z sieci. nawet nie wiesz jak bardzo się zdziwiłam widząc "nowa wiadomość od: Bartek." nie byłam pewna czy chcę ją zobaczyć. myślałam, że może się pomyliłeś, przecież nie gadaliśmy od kiedy ze mną zerwałeś. nacisnęłam "pokaż". wzięłam głęboki oddech i spojrzałam na wyświetlacz "hej Mała. co robisz? masz dzisiaj wieczorem czas? Łysy robi imprezę i szukam podwózki. jesteś moją ostatnią deską ratunku." roześmiałam się. a więc tym dla ciebie teraz jestem, tak? szoferem? osobą, którą można wykorzystywać gdy wszyscy inni zawiodą? o nie! nacisnęłam "więcej", wybrałam "usuń" i wróciłam do nauki. wybacz kotku, dorosłam, już się w to nie będę bawić..
|
|
|
|