 |
|
czasem nawet nie wie , że
mnie rani . nie wie , że
płacze przez niego kiedy
on spokojnie pisze do
mnie , Chleje tanie piwo z
kolegami , śmieje się .
twarz mu nawet nie
drgnie . na zewnątrz
wszystko jest w porządku .
w środku boi się , boi że
mnie straci , już nigdy nie
zobaczy , że moje serce
będzie kochać inne tak
samo lub nawet bardziej
niż jego kochało .
raptownie .
|
|
 |
|
pamiętasz tą deszczową
noc ? Kiedy staliśmy pod
drzewem przytuleni do
siebie . słyszałam rytm
twojego serca i
uświadomiłam sobie , że
to jedyne serce dla
którego chce żyć , które
kocham miłością której nie
złamie nic . raptownie .
|
|
 |
|
lubisz patrzeć gdy przez
ciebie płacze , krzycze ?
nasze kłótnie są co raz
gorsze , co raz bardziej o
nic . raptownie .
|
|
 |
|
pokazałeś mi , że miłość
może być piękna . że
porządanie jest tylko
miłym dopełnieniem , że
nie trzeba się kłócić bo
wystarczy szczera
rozmowa i przemyślenie
słów partnera . pokazałeś
mi coś czego nikt nigdy
wcześniej mi nie
pokazywał . raptownie
|
|
 |
|
zagłuszam problemy
wódką , problemy
związane z nami . boję się
każdego słowa bo nie chcę
cię zranić . raptownie .
|
|
 |
|
chcę znów uwierzyć w
miłość . w jej wspaniałość ,
problemy , dobre i złe
dni . w chwile w ciepłych
ramionach , smak jej ust .
raptownie .
|
|
 |
|
powiedz mi co chcesz .
byle prawdę i prosto w
oczy . raptownie .
|
|
 |
|
uwielbiam tą kruchość
chwili gdy stoimy przed
domem nie mogąc się
rozstać i widzę jak bardzo
się powstrzymujesz by
mnie nie pocałować.raptownie.
|
|
 |
|
grzeczni chłopcy są nudni , mamo : D
|
|
 |
|
Spierdolił mi dzień i znowu zranił serce, ale tylko on może wszystko poskładać od nowa./esperer
|
|
 |
|
Nie daję sobie z tym wszystkim rady. Dzisiaj znowu się pokłóciliśmy, znowu milczymy, znowu pojawiła się wizja utraty, a jego słowa "rób jak chcesz" zadały mi cholerny ból. Czuję się jak mała dziewczynka w środku ciemnego pokoju. Nikt mnie nie obejmuję, nikt nie próbuję mnie stamtąd wydostać,więc tylko stoję ze łzami w oczach i w duchu modlę się o to, abyśmy i tym razem dali sobie radę. Jest ciężko, skurwysyńsko ciężko, ale kocham go. Zależy mi, ale czemu widzę, że to czasami za mało? Czemu kurwa pękamy i rysujemy nawzajem swoje serca? Ile damy jeszcze radę? Kiedy przejdziemy ten pierdolony kryzys? Beznadziejnie. /esperer
|
|
 |
|
Rzucałam skurwiela, a jakże, myślał, że może robić mi wodę z mózgu, a ja się nie zorientuje, myślał, że może przemycać w pozornie zwyczajnych zdaniach, poukrywane docinki i potwarze, zdawało mu się, że nie zauważę jak bardzo jest fałszywy, liczył na to, że będę jak jego byłe, naiwne, puste niunie, myślące tylko o fiutach i paznokciach, podatne na manipulacje i gierki, myślał, że pozbawi mnie poczucia własnej wartości, że jest tak wspaniały, że dla niego przestane być sobą, głupi szczeniak; więc rzuciłam go, a On, a On nagle co 2 wieczory płacze mi w słuchawkę i przestaje istnieć dla niego ktokolwiek, rzuciłam go a On nagle przestał być skurwielem, za późno, sorry.
|
|
|
|