 |
|
Patrzysz na mnie, nie oddycham. Patrzysz na mnie, dotykasz mnie, już nie czuję.
|
|
 |
|
Chodź ze mną zabiorę Cię w przyszłość, pokażę Ci że musimy tyle zmienić by nie zginąć
|
|
 |
|
Uczę się milczenia. Słowami można się zadławić.
|
|
 |
|
Mam w głowie nadmiar myśli, których nie umiem uporządkować w żaden sposób. Nie dają mi spać, nie pozwalają się skupić, nie dają nawet minuty spokoju.
|
|
 |
|
"Patrz, to jest jak powolne umieranie"
|
|
 |
|
Rozcieńczam się, odbarwiam, mam kolor powietrza.
|
|
 |
|
Twoje usta z moimi niech połączą się w subtelną nutę rozkoszy, Twoje ciało niech zakrzyczy przy moim ''Pomocy!", Twoje marzenia niech zaczną moją dusze wołać, Twoje oczy niech zaczną przyswajać moją twarz, Twój dotyk niech zacznie czuć moje biodra, Twój skrajny spokój niech zacznie szaleć, Twoja muzyka niech zacznie być moim światem, Twój świat niech zacznie być naszym światem
|
|
 |
|
To uczucie, gdy nie można cofnąć wykrzyczanych słów.
|
|
 |
|
Kiedy tęsknię zamykam powieki i jesteś.
|
|
 |
|
Kiedyś opowiem Ci o tym, co przeżyłam bez Ciebie, a co chciałam przeżyć z Tobą.
|
|
 |
|
A nocą gdy nie śpię, wychodzę choć nie chcę, spojrzeć na chemiczny świat, pachnący szarością.
|
|
 |
|
Łatwo popadam w skrajności - ze świetnego nastroju w stan czarnej rozpaczy, z gadatliwości w milczenie, przy czym to, że milknę czasem i wybieram obserwację, wcale nie oznacza, że popsuł mi się humor.
|
|
|
|