 |
bądźmy dla siebie bliscy, bo nas rozdzielą
|
|
 |
nie chcę już niczego, bo mając Ciebie mam wszystko
|
|
 |
miałem ochotę przestać istnieć. nie, nie popełnić samobójstwo, nie umrzeć, ale przestać istnieć. zamienić się w nic.
|
|
 |
chcę wplatać palce w twoje włosy, znaleźć wgłębienie w szyi, gdzie stłumionym szeptem serce zaprzecza ustom
|
|
 |
musimy szukać siebie, co dnia się odnajdywać, póki melodie życia grają nam tu na wiwat
|
|
 |
musimy dojrzeć razem, potem się zestarzeć
|
|
 |
a ból wypala w naszym przeznaczeniu nicość, by wykrzyczeć odbiciom, że uczucia się nie liczą
|
|
 |
reszta świata wygląda, wygląda, wygląda nie dla mnie
|
|
 |
Rzuć mnie wilkom na pożarcie, wrócę dowodząc watahą.
|
|
 |
Mogę Ci wybaczyć różne błędy, że gubisz ścieżki, bo najważniejszy jest autentyzm. Jak przyrzekam, to dotrzymam, to rzecz święta. Różnie bywa, więc rzadko się przysięga. Możesz mnie być pewny, po grób i amen.
|
|
 |
nie wiem, co mnie bardziej przeraża. zobaczyć cię ponownie, czy nie zobaczyć cię już nigdy.
|
|
 |
a ja będę przeklinał, bo życie mnie boli, psuje mi zdrowie i we łbie pierdoli
|
|
|
|