 |
|
Im słabsza jesteś, tym
silniejszą udajesz
|
|
 |
|
Bądź uprzejmy , zachowuj się profesjonalnie , ale zawsze miej w głowie plan zabójstwa każdej napotkanej osoby .
|
|
 |
|
Chcę oglądać z Tobą mecze i pić zimne piwo , grać w x-boxa w samej bieliźnie i jeść Fast-foody o 3 nad ranem , oglądać z Tobą wszystkie głupkowate komedie , by słyszeć jak słodko się śmiejesz , i straszne horrory by wtulić się w Ciebie i poczuć się bezpieczniej . Chcę spać w Twojej wielkiej koszulce i słuchać z Tobą rocka , pić z Tobą poranną kawę , zwiedzać z Tobą miasto nocą i kąpać nago w jeziorze . Sprzątać Twoje porozrzucane skarpetki i czekać w samej bieliźnie , aż wrócisz z pracy . Chcę tańczyć z Tobą jak w dirty dancing i całować się w deszczu .
CHCĘ
|
|
 |
|
Jak już masz mnie ranić to zrób to tak porządnie, żebym pamiętała, że mam się do Ciebie więcej nie zbliżać.
|
|
 |
|
Ciężko się oddycha jak coś uciska duszę
|
|
 |
|
"To" do czego dąże, nie kupie za pieniądze.
|
|
 |
|
Jeszcze niedawno ktoś zwyczajny . Ot , zwykły znajomy ze szkoły , z którym się nawet nie poznałam . Jeden z wielu .
Dziś on . Jedyny . Wyjątkowy . Nie do podrobienia
|
|
 |
|
wystarczy jedna piosenka Pezeta, żebym czuła na sobie zapach wczorajszej zimy i widziała nas razem. I nieogarniamciebejbe
|
|
 |
|
zbliżała się godzina 4 nad ranem, niebo powoli stawało się jasne, a cały pokój topił się w błękicie. stała przed nim wpatrując się w jego niebieskie tęczówki i dym ulatniający się z papierosa, który trzymał. ubrania osunęły się z jej ciała, tworząc delikatną taflę na podłodze, patrzył na nią wzrokiem pełnym pożądania, zbliżył się i dał jej poczuć ciepło swoich zimnych ust. I nieogarniamciebejbe
|
|
 |
|
cz.2. Na zewnątrz silna, w środku wrażliwa,
Codziennie udawała, że jest szczęśliwa.
Nosiła wciąż w sobie wspomnienia,
Niespełnione obietnice, plany, marzenia.
Czuła, że ostatnio nic już na lepsze się nie zmienia,
Kwestią czasu jest nasilenie cierpienia.
Życie nie potoczyło się po jej myśli,
Stwierdziła, że jak zaśnie na zawsze to może sen się ziści.
Powieki robiły się ciężkie, ciało z sił opadało,
To nie była wieczność, bez agonii, wszystko moment trwało.
Smutek ustał, uczucia ustały, pierwszy raz brak jakichkolwiek wątpliwości,
Nie żyła, na cofnięcie czasu nie ma już możliwości. I nieogarniamciebejbe
|
|
 |
|
cz.1. W akcie desperacji usiłowała ujrzeć płomyk wyimaginowanej nadziei,
Miała świadomość, że jej plany są synonimem nieosiągalnych ideii.
Codziennie budziła się z myślą o bezsensie swojego istnienia,
Z takim podejściem żyła do ostatniego tchnienia.
Ze skierowanym na dół wzrokiem
Próbowała walczyć z myśli natłokiem.
Ludzie, którzy ją mijali
Z niepokojem na nią spoglądali.
Czuła ich spojrzenia na sobie,
Wszystko tak obce na tym globie.
Każdy dzień niósł za sobą nowe rozczarowania,
Starała się przetrwać bez uczuć okazywania. | nieogarniamciebejbe
|
|
 |
|
Tych chwil już nie ma, one nie istnieją w teraźniejszości, ale moja głowa jest nimi zapełniona, przebijają się przez codzienność szarych dni i zadają ból, znowu, znowu i znowu. Łzy, przezroczyste krople spływające po policzkach nie dają już ukojenia i zdaję sobie sprawę, że oddałabym wszystko, by znów poczuć dotyk Jego miękkiej skóry i cudowną woń Jego perfum zmieszanych z dymem papierosów. Na samo wspomnienie dziwny ucisk w żołądku daje o sobie znać. Czy mam krzyczeć? Krzyczałam. Mam błagać? Błagałam. Mam prosić? Prosiłam, nie raz. Lecz to nie ustaje i wbija cios za każdym razem, czasami słabiej, czasami mocniej, ale za każdym razem rani i zabija cząstkę mnie. Chyba niewiele istnieję, naprawdę. Chyba części mnie już nie ma, one ją zabiły, a ta druga część pragnie ich, woła o nie, chociaż doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że ją także zabiją. Tak, to właśnie wspomnienia. I nieogarniamciebejbe
|
|
|
|