 |
|
Tak cholernie tęsknię za Tobą, że gdy zobaczyłam, że stoisz pod szkołą, łzy same spłynęły po policzkach, a serce zaczęło wyrywać się z klatki piersiowej. Miałam ochotę podejść, przytulić się do Ciebie i przeczekać tak wszystko, co złe. Wiedziałam, że przyszedłeś, by mnie zobaczyć - żaden z Twoich kumpli nie kończył o tej porze, co ja. Dlatego tęsknię. Ale nie kocham. Po prostu tęsknię.
|
|
 |
|
Tęsknię, ale się do tego nie przyznam. Kocham, ale udaję, że mam wyjebane. Płaczę, choć codziennie przyodziewam sztuczny uśmiech. Nie daję rady, choć twierdzę, że jest ok. Jestem zwykłą nastolatką.
|
|
 |
|
- Prze pani, bo jak ja poszłem lekcje robić, to mnie zaczęli wzywać. - Poszedłem. - Ja chyba lepiej wiem, co robiłem. / kuuumpel < 3
|
|
 |
|
Dostawszy od kolegów z klasy po już zwiędniętym tulipanie i czekoladzie truskawkowej, byłam pewna, że niczego już nie dostanę, a tu proszę - wychodzę ze szkoły i czekają na mnie kolejne róże, krwistoczerwone. Pochlebiało mi, nie powiem, że nie. W końcu nie jedna chciałaby być na moim miejscu. Tylko problem - jak wytłumaczę mojej mamie, skąd dostałam tyle róż?
|
|
 |
|
Serce cholernie boli, kiedy kończę znajomość z jedną, ważną dla siebie osobą. Ale cóż, jak mnie zabraknie mniej osób będzie płakało. Bo poddaję się. I to na dobre.
|
|
 |
|
Boję się kolejnej nocy, boję się tej garści tabletek i boję się koszmaru, który co noc wpada do mnie, po którym budzę się dokładnie o tej samej godzinie i nie mogę dalej zamknąć oczu ze strachu. Boję się zostać sama ze swoimi problemami, bo wiem, że sobie nie poradzę, a coraz bardziej się na to zanosi. Boję się być sama, kiedy jeszcze miesiąc temu otaczało mnie dużo, myślałam, że prawdziwych przyjaciół. Zmieniłam się, owszem. Ale czy to kurde moja wina, że po stracie najlepszego kumpla, chłopaka, trójki przyjaciół i ojca nie jestem już tą samą, uśmiechniętą na co dzień dziewczyną?
|
|
 |
|
[cz2] Coraz bardziej się bałam. 'Co się działo, o co kurwa chodzi?!' Podniosłam głos, nauczyciele zaczęli się na nas gapić. 'On...' Ciężko mu było. 'Co on?' Ciężko mi było złapać oddech. 'On nie żyje.' Wydusił w końcu. Stanęłam na nogach, lecz nie na długo - szybko upadłam na kolana. Łzy leciały mi strumieniami, serce rozrywało mi się, a brzuch strasznie się kurczył. W tym momencie nie chciałam żyć. Od razu wpadłam w czyjeś ramiona, doszukiwałam się jego zapachu, czy silnego przytulenia - nie było nic. 'Zostaw!' Warknęłam i znów upadłam. 'Daj sobie pomóc.' Usłyszałam. 'Nie chcę pomocy. Należałam tylko do niego, nikt inny mnie nie będzie przytulał. Ja go dalej kocham, rozumiesz?!' Wykrzyczałam na całą szkołę, ból rozrywał całą mnie, a wszystkie oczy skierowane były na mnie. 'On też Cię kochał. Dlatego się poddał w szpitalu. Przestał walczyć.' Wyszeptał wspólny kolega, a mój przeraźliwy szloch wypełnił całą szkołę.
|
|
 |
|
[cz1] Siedziałam w szkole na parapecie, trzymając nogi na kaloryferze. W końcu podszedł do mnie Twój kolega. 'Jak chcesz pieprzyć o nim, to na razie' Wypaliłam i spojrzałam z niechęcią. 'Nie chcę gadać o nim. Wolę o Tobie' Usłyszałam w odpowiedzi i nie kryłam, że byłam zdziwiona. 'Co?' Zapytałam. 'Jak się trzymasz?' Usłyszałam. 'No dobrze' Odpowiedziałam, sama się do tego przekonując. 'Jesteś z nim?' Zapytał po chwili, spoglądając na mojego kumpla. 'Nie. Skąd Ci to do głowy przyszło?' Uśmiechnęłam się minimalnie. 'Krążą takie plotki. Poza tym widać, jak on na Ciebie patrzy. No i często przebywacie ze sobą' Wyliczył. 'Śledzisz mnie? On Ci kazał? Tę rozmowę też przeprowadzasz dla niego?' Zapytałam, rozumiejąc już wszystko. 'Nie do końca. On nie wie, że z Tobą gadam. Chyba. Znaczy na pewno. Boże, sam nie wiem.' Nie ogarniałam. 'Co?' Zapytałam, próbując przetworzyć informacje, lecz w żadnym stopniu nie udawało mi się. 'Dużo się działo ostatnio i wiesz..'
|
|
|
|