 |
|
powietrze coś chyba skrywa, cisza trawi myśli
|
|
 |
|
znika wszystko co miałem ci dać i nie pamiętam już nic wszystko jedno
|
|
 |
|
szaleje pustka wieją wichry przeznaczenia, rzucam kamień pęka zwierciadło i zmieniam się i tli nadzieja się, a ja kocham ten świat
|
|
 |
|
parują łzy w atramencie jutra
|
|
 |
|
oddycham, a powietrze wbija w płuca ostrza, księżyc rozpływa się pośród bólu doznań
|
|
 |
|
my, kwiaty na betonie których nie zdepczesz
|
|
 |
|
nasze błędy i mętlik w nas samych i którędy wracamy gdy nas więzi pętlami
|
|
 |
|
kolejny buch z pamięcią dla tych, którzy mieli być na zawsze.
|
|
 |
|
chodź pobawimy się dziś w berka z klepsydrą i oszukamy zegar, gdy schowamy się pod cyfrą
|
|
 |
|
na zgliszczach świata, piękna noc uniesie nas do gwiazd
|
|
 |
|
pamiętasz tą gorycz przełknięcia porażki, gdy przyszedł też po Ciebie i śmiał się w twarz Ci
|
|
 |
|
mimo to chodźmy dalej, prosto korytarzem, aż do późnych zdarzeń, gdzie z marzeń, pozostały tylko witraże, ubazgrane piachem, oddane bez walki, mimo obiecanek
|
|
|
|