 |
|
[cz.1]stała pod klatką i cała w nerwach paliła papierosy. Zobaczyła go przy sąsiednim bloku. Przecież nie była w stanie się z nim zobaczyć. Szybko uciekła na plażę, która była niedaleko. Usiadła patrząc na pływające po wodzie ptactwo. Była kłębkiem nerwów. Wyciągnęła drugą ramę szlugów i wypalała jednego za drugim. Wtedy dym był jej tlenem. Bez niego nie mogła oddychać. Powtarzała sobie 'to nie prawda', ale i tak w to nie wierzyła. Powiedzieli bardzo wyraźnie, że nie chcą ze sobą być. Wkurwiona zaczęła gadać pod nosem, że jej rodzice to gówniarze, że nie potrafią się zachować, przecież mają dzieciako. Z kieszeni wyjęła żyletkę. W tym samym momencie on złapał ją za rękę. - Wyrzuć to mała. Nie warto. - co Ty tutaj robisz?! Puść mnie!- Wtedy On usiadł przed nią patrząc prosto w jej brązowe oczy. ||mryk.mryk||
|
|
 |
|
I w kółko powtarzasz tą samą bajkę. ej, skończ pierdolic, i tak znam prawdę.
|
|
 |
|
Płaczesz bo tak na prawdę, nie wiesz co się z wami stało. Z dwojgiem kochających się nad życie osób, nie widzących świata poza sobą, obiecujących sobie miłość do grobowej deski, jedzących razem śniadania, obiad i kolacje, spacerujących po parku przy świetle księżyca, którzy gotów byli oddać za siebie życie.
|
|
 |
|
Tak naprawdę zawsze wpajano mi, że marzenia się spełniają, niezależnie od wieku, w jakim się znajdowałam. I chyba nigdy z tego nie wyrosnę.
|
|
 |
|
rozum, ja nie myślę, ja to czuję!
|
|
 |
|
Dwulicowi ludzie za plecami rozgadani.
|
|
 |
|
bo czasami 1 + 1 daje 69.
|
|
 |
|
Niech serce Tobą kieruje, niech muzyka w nim płynie.
|
|
 |
|
pomóż mi odnaleźć nasze najpiękniejsze dni ||mryk.mryk||
|
|
 |
|
Każdy jest spontaniczny na swój sposób. ||mryk.mryk||
|
|
 |
|
Jeszcze pamiętam tamten dzień. Poszliśmy na lody. Ja wybrałam truskawkowe, a Ty czekoladowe. Byliśmy też na spacerze, pamiętasz? Kupiłeś mi tę sliczną bransoletkę z wystawy, której się tak przyglądałam. Robiło się coraz ciemniej. Był piękny wieczór. Na niebie błyszczały małe gwiazdki, a słońce chyliło się ku morskiej wodzie. Jedną z gwiazd nazwałeś moim imieniem, ot tak. Przez całą noc opowiadałeś mi jak był tam, za granicą. Co zwidziłeś, jakich ludzi poznałeś. Nawet dowiedziałam się o pewnej całkiem nieznanej mi dziewczynie. Byłam cholernie zazdrosna. Bo niby dlaczego jakaś dziewucha miałaby mi zabrać brata? ||mryk.mryk||
|
|
 |
|
życie to nie jest bajka ani sen. ten koszmar trwa na prawdę. //mryk.mryk//
|
|
|
|