głupie teksty, śmieszne teksty, opisy gadu-gadutwój portal społecznościowy

Teksty znajomych użytkownika niby.skurwiel

na prawdę myślisz  że jestem tą bezuczuciową  bezczelną szmatą  która ma szczerze wylane na ból innych? wierzysz wszelkim opiniom jakie krążą wokół mojej osoby  nie pytając nawet mnie jaka jest prawda? zarzucasz mi z góry czyny kierując się gdybaniami innych? uważasz  że wieczorami zwyczajnie kładę się pod kołdrę i zasypiam? że nie myślę? nie zastanawiam się jak trzyma się jedna z moich znajomych  którą dziś spotkały takie  a nie inne przeżycia  w dodatku niekoniecznie miłe? nie analizuję Ciebie  Twoich spojrzeń  uśmiechów  którymi karmisz mnie każdego dnia? zrozum  ja też czuję.

definicjamiloscii dodano: 8 kwietnia 2011

na prawdę myślisz, że jestem tą bezuczuciową, bezczelną szmatą, która ma szczerze wylane na ból innych? wierzysz wszelkim opiniom jakie krążą wokół mojej osoby, nie pytając nawet mnie jaka jest prawda? zarzucasz mi z góry czyny kierując się gdybaniami innych? uważasz, że wieczorami zwyczajnie kładę się pod kołdrę i zasypiam? że nie myślę? nie zastanawiam się jak trzyma się jedna z moich znajomych, którą dziś spotkały takie, a nie inne przeżycia, w dodatku niekoniecznie miłe? nie analizuję Ciebie, Twoich spojrzeń, uśmiechów, którymi karmisz mnie każdego dnia? zrozum, ja też czuję.

ciekawi mnie jedynie czy nie zastanowiłeś się nad moją nieobecnością  czy mierzyłeś korytarz wzrokiem szukając pośród setek osób właśnie mnie.

definicjamiloscii dodano: 8 kwietnia 2011

ciekawi mnie jedynie czy nie zastanowiłeś się nad moją nieobecnością, czy mierzyłeś korytarz wzrokiem szukając pośród setek osób właśnie mnie.

nie masz już zupełnie co ze sobą zrobić. pousuwałaś już zbędne pliki  posegregowałaś wszystkie idealnie w foldery  przejrzałaś wiadomości. odświeżasz notorycznie te same strony  odtwarzasz ten sam kawałek i mimo zmęczenia   nie schodzisz z komputera i nie kładziesz się spać. tylko dlatego bo na gadu przy Jego imieniu wciąż widnieje żółte słoneczko. a nuż  napisze.

definicjamiloscii dodano: 7 kwietnia 2011

nie masz już zupełnie co ze sobą zrobić. pousuwałaś już zbędne pliki, posegregowałaś wszystkie idealnie w foldery, przejrzałaś wiadomości. odświeżasz notorycznie te same strony, odtwarzasz ten sam kawałek i mimo zmęczenia - nie schodzisz z komputera i nie kładziesz się spać. tylko dlatego bo na gadu przy Jego imieniu wciąż widnieje żółte słoneczko. a nuż, napisze.

wyjaśnij mi wszystko. przedstaw sytuację w jak najprostszy sposób. zero domysłów  zero złudzeń  zero gdybań. nie pozwól  żebym doprowadziła się do stanu  który na pozór będzie wydawać się teraz dobry  a w efekcie okaże się tym  który zniszczy wszelkie możliwe szanse i nadzieje. jeśli mogę Cię mieć  powiedz. nie będę mieć tak artystycznie wyjebanego na tą kwestię.

definicjamiloscii dodano: 7 kwietnia 2011

wyjaśnij mi wszystko. przedstaw sytuację w jak najprostszy sposób. zero domysłów, zero złudzeń, zero gdybań. nie pozwól, żebym doprowadziła się do stanu, który na pozór będzie wydawać się teraz dobry, a w efekcie okaże się tym, który zniszczy wszelkie możliwe szanse i nadzieje. jeśli mogę Cię mieć, powiedz. nie będę mieć tak artystycznie wyjebanego na tą kwestię.

duma  upór  pewność siebie   to  co dzieli nas od samego początku.

definicjamiloscii dodano: 7 kwietnia 2011

duma, upór, pewność siebie - to, co dzieli nas od samego początku.

film  kokosowa czekolada  ciepła kołderka  Ty   to moje marzenia na jutro.

definicjamiloscii dodano: 7 kwietnia 2011

film, kokosowa czekolada, ciepła kołderka, Ty - to moje marzenia na jutro.

pamiętam nasze poranki  kiedy ustawiałam sobie budzik ściszony na jedynkę  żeby tylko wstać przed Nim i zrobić pyszne kanapki z twarożkiem i marmoladą. w efekcie zawsze budziłam Go z pełną skruchy miną pytając najciszej jak tylko potrafiłam  gdzie ma plastry  bo przeżyłam dość ekscytujące chwile z nożem.

definicjamiloscii dodano: 7 kwietnia 2011

pamiętam nasze poranki, kiedy ustawiałam sobie budzik ściszony na jedynkę, żeby tylko wstać przed Nim i zrobić pyszne kanapki z twarożkiem i marmoladą. w efekcie zawsze budziłam Go z pełną skruchy miną pytając najciszej jak tylko potrafiłam, gdzie ma plastry, bo przeżyłam dość ekscytujące chwile z nożem.

zaczął nerwowo ocierać jedną dłoń o drugą mierząc je spojrzeniem  aby tylko nie napotkać mojego wzroku. opierałam się o barierkę wyczekująco potupując.   wiesz  miałem tylko do Ciebie zagadać. zacząć flirtować. rozkochać Cię w sobie. kilka spotkań. zaliczyć  a potem olewać. taką miałem umowę  chory zakład.   uśmiechnęłam się szyderczo wsłuchując się w to  co mówił.   udało Ci się  więc co tu robisz? czemu nie bajerujesz kolejnej?   zagadnęłam. podniósł wzrok mierząc mnie niepewnie.   bo Cię poznałem. i każda rozmowa  każdy pocałunek  każde przytulenie  z jednej strony było wypełnieniem zakładu. z drugiej  płynęło z głębi serca.   zamilknął wstając. zatrzymałam Go pociągając delikatnie za rękaw bluzy. uśmiechnęłam się do przesady słodko.   zauroczyłem się  mała. ale nie licz na nic. znam się dość dobrze. jutro nie będę pamiętał jak cudownie całowałaś  jak niesamowite miałaś źrenice patrząc na mnie. szybko zapominam. niebywale szybko.   powiedział całując mnie w policzek i idąc  od tak.

definicjamiloscii dodano: 7 kwietnia 2011

zaczął nerwowo ocierać jedną dłoń o drugą mierząc je spojrzeniem, aby tylko nie napotkać mojego wzroku. opierałam się o barierkę wyczekująco potupując. - wiesz, miałem tylko do Ciebie zagadać. zacząć flirtować. rozkochać Cię w sobie. kilka spotkań. zaliczyć, a potem olewać. taką miałem umowę, chory zakład. - uśmiechnęłam się szyderczo wsłuchując się w to, co mówił. - udało Ci się, więc co tu robisz? czemu nie bajerujesz kolejnej? - zagadnęłam. podniósł wzrok mierząc mnie niepewnie. - bo Cię poznałem. i każda rozmowa, każdy pocałunek, każde przytulenie, z jednej strony było wypełnieniem zakładu. z drugiej, płynęło z głębi serca. - zamilknął wstając. zatrzymałam Go pociągając delikatnie za rękaw bluzy. uśmiechnęłam się do przesady słodko. - zauroczyłem się, mała. ale nie licz na nic. znam się dość dobrze. jutro nie będę pamiętał jak cudownie całowałaś, jak niesamowite miałaś źrenice patrząc na mnie. szybko zapominam. niebywale szybko. - powiedział całując mnie w policzek i idąc, od tak.

bierz łopatę  taczki i betoniarkę. popracujemy trochę nad naszą miłością.

definicjamiloscii dodano: 7 kwietnia 2011

bierz łopatę, taczki i betoniarkę. popracujemy trochę nad naszą miłością.

mam ochotę podejść do Niego i zwyczajnie wygarnąć wszystko  co od jakiegoś czasu we mnie siedzi. żal za to  że mimo swoich rzekomych wyrzutów sumienia  teraz nawet się nie odzywa  żadnej lichej wiadomości. że nasze niby rozmowy w szkole ograniczają się do Jego 'zakładaj większe dekolty  dobrze?' na co totalnie zlewam. boli do cholery. jeszcze niedawno był tak maksymalnie blisko.

definicjamiloscii dodano: 7 kwietnia 2011

mam ochotę podejść do Niego i zwyczajnie wygarnąć wszystko, co od jakiegoś czasu we mnie siedzi. żal za to, że mimo swoich rzekomych wyrzutów sumienia, teraz nawet się nie odzywa, żadnej lichej wiadomości. że nasze niby-rozmowy w szkole ograniczają się do Jego 'zakładaj większe dekolty, dobrze?' na co totalnie zlewam. boli do cholery. jeszcze niedawno był tak maksymalnie blisko.

wybaczę  jeśli dasz mi w twarz z konkretnego powodu. wybaczę  jeśli zabierzesz mi kapsla od tymbarka  lub wylejesz na mnie herbatę. wybaczę  jeśli potłuczesz mój ulubiony kubek  czy zjesz ostatni kawałek czekolady z nadzieniem malinowym. ale jednego nie zapomnę Ci nigdy   nie pozwolę odebrać sobie szczęścia na które pracowałam latami. o które walczyłam mimo bólu przeszywającego niekiedy kości  czy strużek krwi cieknących z nosa.

definicjamiloscii dodano: 7 kwietnia 2011

wybaczę, jeśli dasz mi w twarz z konkretnego powodu. wybaczę, jeśli zabierzesz mi kapsla od tymbarka, lub wylejesz na mnie herbatę. wybaczę, jeśli potłuczesz mój ulubiony kubek, czy zjesz ostatni kawałek czekolady z nadzieniem malinowym. ale jednego nie zapomnę Ci nigdy - nie pozwolę odebrać sobie szczęścia na które pracowałam latami. o które walczyłam mimo bólu przeszywającego niekiedy kości, czy strużek krwi cieknących z nosa.

najbardziej boli gwałtowność tej sytuacji. brak czasu na przyswojenie tego  że niektóre aspekty zmieniły się radykalnie.

definicjamiloscii dodano: 7 kwietnia 2011

najbardziej boli gwałtowność tej sytuacji. brak czasu na przyswojenie tego, że niektóre aspekty zmieniły się radykalnie.

Moblo.pl
Użytkownicy
Reklama
Archiwum
Kontakt
Regulamin
Polityka Prywatności
Grupa Pino
Reklama
O Grupie Pino
Kontakt
Polecane strony
Transmisja Live
Darmowe galerie i hosting zdjęć