 |
|
O nic nie pytaj, zapomnij co było . Przepraszam za smutek, dziękuje za miłość .
|
|
 |
|
Są związki bez miłości i miłość bez związku .
|
|
 |
|
Nienastrojone serce, dlatego weź je ustaw.
Dusza jest pusta, bez ciebie trudno ustać.
|
|
 |
|
Nie wiem czy umiem mówić tu o uczuciach,na pewno rozumiem jak łatwo można upaść.
|
|
 |
|
Nie wiem czy słuchasz jak mocno bije serce,kiedy proste słowa stają się najtrudniejsze.
|
|
 |
|
Gubisz uczucia jaki będzie finał, że miłość tak jak buty zaczną produkować w chinach.
|
|
 |
|
prawdziwa miłość jest jedna i jest jak lek,
dziś rozumiem to i odliczam dni by obok ciebie być.
|
|
 |
|
Znów się nie wyspałem. Wróciłem nad ranem do domu, jeszcze przed progiem przywitał mnie Ojciec - w ręku trzymał list zaadresowany do mnie. Poznałem natychmiastowo od kogo jest, po piśmie. Otworzyłem go najszybciej jak potrafiłem i zacząłem czytać. Ojciec nie odrywał ode mnie wzorku, chciałem w tym liście znaleźć wątek, w którym będzie - wychodzę jutro, kup browary i czekaj na mnie na ławce. - nie było tam tego. Było coś innego, coś gorszego nie tylko dla mnie. Miał mieć drugą rozprawę. Drugie rozpatrzenie całej sprawy co łączyło się z jednym - wyższy wyrok, więcej zeznań, świadków, którzy swoją prawdę wyssali z palca i problem, że każdy z naszej ferajny może trafić za kraty. - Zaczynam odliczać dni do rozprawy, nie uciekam. Nie mogę zostawić go samego. - zaczynam mówić sam do siebie, ręce mi się trzęsą. Wypuszczam z rąk list, który upada na ziemię - wraz z upadkiem kartki papieru, prysła nadzieja. | niby_inny
|
|
 |
|
Chciałbym znów zobaczyć Ją tylko w mojej koszulce, niezdarnie zawiązanym koku, bez makijażu. Nie koniecznie biegającą od rana w kuchni, a w moim łóżku kiedy otwierała swoje cudowne roześmiane zielone oczy. Dziś budzę się kolejny raz sam, plany, które były nie sprawdzają się w najmniejszym stopniu. | niby_inny
|
|
 |
|
Wspomnienia, browary, gehenna przed nami . Pożegnania, powroty i znów się witamy .
|
|
 |
|
Wszystkie wspomnienia mnie niszczą, mam wciąż jej obraz w głowie. Nieziemsko piękna szatynka, metr sześćdziesiąt osiem, piękne, zawsze roześmiane zielone oczy, idealne usta, za którymi kryły się zawsze idealnie białe zęby. Jędrne piersi, tyłek - kształty o których marzy każdy facet. Mocny charakter, potrafiła wytrzymać wszystko, dla miłości była gotowa oddać życie. Ale spierdoliłem, wiem. Nie doceniłem tak naprawdę, jakiego skarba miałem codziennie w swych ramionach. Jaka cudowna dziewczyna, budziła mnie rankiem pocałunkami. Brakuje mi jej, bardzo. W nocy nie mogę zasnąć, poduszka jest przesiąknięta jej zapachem. W moim pokoju, nadal walają się jej rzeczy - na biurku stoi pełno jej zdjęć, naszych wspólnych, które zajmują honorowe miejsca. Wszystko mi o niej przypomina, nawet kiedy patrzę na fotel widzę ją owiniętą w koc, trzymającą w ręku gorącą herbatę i patrzącą mi prosto w oczy. Miałbym wszystko, gdybym miał nadal ją. | niby_inny
|
|
 |
|
uczucia w moim ciele zamarzają tak jak woda.
Chciałabym je rozpuścić i z Tobą uciec gdzieś,
więc potrzebuję obok 36 i 6 .
|
|
|
|