 |
|
Taaa,możesz się kurwa śmiać,ze nie wiem co to jest prawdziwa miłość. Ale kurwa spytaj mnie za 10 lat, kogo kocham, a daje sobie rękę uciąć,ze odpowiedz będzie brzmiała dokładnie tak samo jak dziś.Ja po prostu wiem,ze to ten jedyny i dla mnie nigdy nie będzie nikogo lepszego. A Ty możesz sobie wierzyć albo nie. Jeszcze zobaczysz.
|
|
 |
|
Tak, to prawda,ze złamał mi serce. I chociaz było cięzko to ja nadal kochałam go tymi połamanymi częsciami. Ale potem on wrócił, wrócił, pozbierał mnie z podłogi, wylał alkohol do ubikacji, połamał papierosy i wyciągnął mi żyletke z rąk. A potem zaczął naprawiac moje serce. Gestami, pocałunkami, dotykiem,ciepłym oddechem na karku i mówieniem o uczuciach. Wymawiał te słowa, które zawsze pragnęłam usłyszeć. Wiem jakie to było trudne dla Niego. Ale wystarczył tydzień, a ja bylam naprawiona. Kocham Go. Za to i w ogóle za wszystko. Nieopisanie Go kocham.
|
|
 |
|
Tak wiem juz co o tym sadzicię. Ma wszystko i jeszcze bezczelnie mówi,ze nie jest do konca szczęsliwa. Ale wy kurwa nie rozumiecie. Bez niego, nie ma tu niczego dla mnie.
|
|
 |
|
Chciałabym , żebyś kochał mnie tak mocno, ze gdybym umarła pierwsza, Ty, w odpowiedzi na pytania o mnie mówiłbyś: "-Sylwia? Sylwia to był dar od Boga.'
|
|
 |
|
najwygodniej tęskni się na brzuchu. przynajmniej możesz wygodnie szlochać w poduszkę, tłumiąc krzyk. nikt się do Ciebie nie przyczepi, że zgotowałaś sobie autodestrukcję na własne życzenie.
|
|
 |
|
nawet kiedy na dworze panuje mróz, celowo nie zakładam rękawiczek. nie czując rąk, niewinnie proszę Cię abyś je ogrzał. mój plan zawsze działa. przecież nie będziesz w stanie zapomnieć również o moich zziębniętych ustach. taka mini reakcja łańcuchowa mojego własnego projektu.
|
|
 |
|
w końcu zrozumiałam, że rozmawianie z Tobą o miłości to tak jak rozmawianie ze ślepym o kolorach. jak rozmowa głodnego z pojedzonym. zrozumiałam, że ta konwersacja jest równie realna jak to, że łysy zajebie grzywką o chodnik.
|
|
 |
|
moje łzy były połową szczęścia. wraz z Twoim pocałunkiem, tworzyły jego całość. to dokładnie tak jak deszcz i słońce. osobno, są zbyt prymitywnie piękne. razem tworzą coś wspaniałego. tęczę miłości.
|
|
 |
|
a kiedy odchodziłeś zrozumiałam, że wszystko co najpiękniejsze jest zwyczajnie nieosiągalne. później pozostało mi jedynie siedzenie w tym cholernym, rozciągniętym swetrze i godzenie się. godzenie się z losem, który zafundował mi jakiś palant tam na górze. palant z nadzwyczajnie beznadziejnym poczuciem humoru.
|
|
 |
|
nagryziesz jego ego, nadepniesz jego nonszalanckie 'ja'. będzie się mścił, pokazując tym samym swoją słabość. potwierdzając potęgę władzy jaką nad nim masz.
|
|
 |
|
stojąc obok mojej mamy, która właśnie ubijała kotlety na obiad miałam ochotę podłożyć jej niechybnie moje serce, żeby je ubiła w tak samo prymitywny sposób, zabierając mu tym samym możliwość do dalszego bicia.
|
|
|
|